W stolicy jest ponad 120 obiektów kompletnie nieprzystosowanych dla inwalidów. Wśród nich między innymi Ośrodek Pomocy Społecznej, Sąd Okręgowy, czy urząd Miasta dzielnicy Żoliborz.

Przed urzędem dzielnicy Żoliborz nie ma ani jednego miejsca parkingowego dla inwalidów. Wokół urzędu są gigantycznie wysokie krawężniki, na które narzekają nie tylko inwalidzi na wózkach, ale i niewidomi.

Kolejny przykład to urząd dzielnicy Targówek - mówi reporterowi RMF FM Mateuszowi Wróblowi Ilona Piątek ze Stowarzyszenia Integracji: Klucz do toalety dla osoby niepełnosprawnej znajduje się w miejscu, do którego prowadzą schody. Dlatego stowarzyszenie pokazuje urzędnikom i projektantom, że aby przystosować miasto do osób niepełnosprawnych, wcale tego miasta nie trzeba burzyć: W wielu miejscach wystarczy zlikwidować krawężnik, zrobić lepszy podjazd, podnośnik, zamontować ramy. Niestety, jak mówią sami niepełnosprawni, potrzeba jeszcze lat, zanik urzędnicy zaczną likwidować wszystkie bariery, także te umysłowe.

Mateusz Wróbel o tym, czy przystosowanie stołecznych budynków musi trwać tak długo

Jednym z takich miejsc jest też stołeczne metro. Półtora roku temu niewidomy student wpadł pod pociąg. Urzędnicy zapewniali wtedy, że wprowadzą zabezpieczenia. Miał to być specjalny wypukły pas, który byłby wyczuwalny pod stopą. Ostrzegałby, że krok dalej jest już koniec peronu. Dziś urzędnicy znowu obiecują. Tym razem, że za sześć miesięcy wejdą w życie nowe przepisy bezpieczeństwa na peronach metra.