W czasach kryzysu mniej palimy i pijemy

Środa, 9 listopada 2011 (06:56)

Kryzys gospodarczy i wysoki poziom bezrobocia powodują, że chętniej sięgamy po alkohol, kawę czy papierosy - twierdzą ekonomiści. W Polsce jest jednak odwrotnie - popyt na używki zamiast rosnąć, spada - stwierdza "Metro".

Mechanizm tego zjawiska jest prosty: jest nam źle, to szukamy zapomnienia. Doświadczając dużych stresów związanych np. z utratą pracy czy spadkiem dochodów, chcemy odreagować - mówi Bohdan Wyżnikiewicz z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.

I choć dziś chwieje się światowa gospodarka, to Polacy nie sięgają częściej po używki. Choć na papierosy wydajemy nieco więcej niż w zeszłym roku, to w rzeczywistości sklepy sprzedają ok. 5-6 proc. mniej tytoniu, a większa wartość sprzedaży to efekt wzrostów cen.

Podobnie jest z kawą. Chociaż w ciągu roku sprzedaż ekspresów ciśnieniowych wzrosła o jedną trzecią, to jak szacują sprzedawcy, samej kawy kupujemy ok. 4 proc. mniej niż przed rokiem.

Również oszczędniej sięgamy po trunki. Sprzedaż wódek w Polsce - wg prognoz Williama Carey'a, prezesa giełdowej spółki CEDC - może być o 5 proc. niższa niż rok temu. Euromonitor International podaje, że jeszcze 2-3 lata temu Polak wypijał ok. 90 l złotego trunku, dziś nieco ponad 80 l.

Wyżnikiewicz twierdzi, że kryzys wciąż jest wirtualny. Przeciętny Polak wie, że on gdzieś jest, ale gdyby miał powiedzieć, czy go odczuwa, to ma problem - wyjaśnia. Wiktor Wojciechowski z Forum Obywatelskiego Rozwoju ocenia, że być może Polacy nie odczuwają jeszcze prawdziwego kryzysu. Możliwa jest też sytuacja odwrotna. Jest tak źle, że nawet nałogowcy zdecydowali się oszczędzać na używkach - mówi.

Jesteśmy odważnym narodem, a nasza ułańska fantazja powoduje, że nie przywiązujemy wagi do rzeczy, których jeszcze nie ma. Oby tak dalej, bo to bardzo zdrowe dla naszej psychiki - stwierdza prof. Zbigniew Nęcki, psycholog społeczny z UJ.

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

RMF24-PAP