Usunęły piersi na wszelki wypadek – te zabiegi są już refundowane przez NFZ

Czwartek, 25 kwietnia (12:32)

Dwie pierwsze pacjentki z mutacjami genów predysponującymi do zachorowania na raka piersi poddały się w Białostockim Centrum Onkologii (BCO) zabiegom tzw. profilaktycznej mastektomii, czyli usunięcia piersi. Zabiegi te są już refundowane przez NFZ.

Profilaktyczne mastektomie to są zabiegi, które zmniejszają w sposób istotny ryzyko zachorowania na raka piersi. Rozporządzenie ws. refundacji zabiegów (mastektomii z rekonstrukcją piersi) minister zdrowia wydał w styczniu 2019 r.

Specjaliści uważają, że takie zabiegi to "bardzo dobre narzędzie" w walce z rakiem, bo obciążenie genetyczne zwłaszcza u młodych kobiet to "bardzo istotny problem" dla tych pań i ich rodzin. Życie ze świadomością dużego ryzyka zachorowania na raka na pewno w sposób istotny obniża komfort życia tych ludzi - mówił kierownik oddziału chirurgii onkologicznej z pododdziałem chirurgii piersi i rekonstrukcji dr Leszek Kozłowski. Dodał, że pacjentki z obciążeniem genetycznym przychodzą do lekarza z powodu dużego lęku o to, że mają większe ryzyko zachorowania.

Patomorfolog dr hab. Luiza Kańczuga-Koda dodała, że szacuje się, że ryzyko zachorowania na raka piersi przy obciążeniu genetycznym - zwłaszcza mutacją genów BRCA1 i BRCA2 wynosi nawet do ok. 80 proc. Również wzrasta ryzyko raka jajnika, raka otrzewnej i raka jajowodu - mówiła Kańczuga-Koda. Zaznaczyła, że kobiety obciążone mutacjami BRCA1 i BRCA2 to osoby młode, przed 40. rokiem życia, nowotwór jest też agresywny.

"Chce żyć"

Zabiegowi usunięcia piersi z rekonstrukcją poddała się w BCO 35-letnia pani Katarzyna. Jest żoną, mamą trójki dzieci. Dziennikarzom opowiadała, że zanim dowiedziała się, że jest obciążona genetycznie (potwierdzono u niej mutację genu BRCA2), najpierw wykryto u niej guzek (był to nowotwór złośliwy) nie w samej piersi, a nad piersią. Poddano ją leczeniu i badaniom genetycznym, które wykazały mutację BRCA2. Nie wiedziała, że jest obciążona genetycznie, bo w jej rodzinie - przed nią - nie było zachorowań.

Pani Katarzyna mówiła, że zdecydowała się na usunięcie obu piersi, bo chce dalej żyć. Jestem osobą, która - jak widzi problem - to bardzo prężnie chce go rozwiązać. Nie zastanawiałam się nad tym zbyt długo - mówiła pani Kasia. Pacjentka podkreśliła, że w związku z tym, że od razu zrekonstruowano jej piersi - jak to określiła - "nawet nie ucierpiała jako kobieta".

Pani Kasia zachęca kobiety do badań, dbania o siebie. Bierzmy się za siebie. Ja też jestem matką trójki dzieci. Nie miałam zbytnio dla siebie czasu i zawsze wszystko odkładałam na później, dopiero ten guz uświadomił mi, że ja też jestem ważna, że trzeba o siebie zawalczyć i naprawdę walczyłam jak tylko potrafiłam - mówiła dziennikarzom. Apelowała do kobiet o to, by w swoim codziennym, zabieganym świecie "zwolniły i popatrzyły na siebie".

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Marlena Chudzio