Tragedia w Kamieniu Pomorskim: Będzie pomoc dla ofiar i ich rodzin

Czwartek, 2 stycznia 2014 (05:15)

Wojewoda zachodniopomorski obiecuje pomoc rodzinom ofiar tragicznego wypadku w Kamieniu Pomorskim. Wczoraj pijany kierowca zabił tam 6 osób w tym policjanta, jego żonę i dziecko. Dwoje dzieci, w tym jedno w stanie ciężkim, trafiło do szpitala.

Byłem w kontakcie z dyrektorem regionu PZU, dlatego że sprawca tam był ubezpieczony. Dyrektor deklarował, że wszelka pomoc będzie poszkodowanym i rodzinom ofiar udostępniona - mówił Marcin Zydorowicz.

26-letni kierowca mógł celowo doprowadzić do wypadku w Kamieniu Pomorskim. "Takiej wersji - po rozmowach ze świadkami i kobietą, która jechała z pijanym kierowcą - nie wyklucza policja" - powiedział nam rzecznik Komendy Głównej Policji, Mariusz Sokołowski. Mężczyzna zabił 6 osób, w tym... czytaj więcej

Do wypadku przy ul. Szczecińskiej doszło przy przejeździe kolejowym. BMW jechało od strony Szczecina. Na chodnik wjechało tuż przed torami. Szło tamtędy 8 osób - w grupie pieszych był policjant z żoną i trojgiem dzieci oraz troje ich znajomych. Pięcioro dorosłych - w tym policjant - zginęło na miejscu. 10-letni chłopiec, mimo reanimacji, zmarł w szpitalu w Kamieniu Pomorskim. Dwoje dzieci trafiło do szpitala w Szczecinie. Stan jednego - 8-letniego chłopca - lekarze określają jako bardzo ciężki. Dziecko ma bardzo poważne wielonarządowe urazy zagrażające życiu. Z kolei 10-letnia dziewczynka "w stanie lepszym" przebywa na chirurgii. Zdiagnozowano u niej podejrzenie urazu uda i ogólne potłuczenia.

Świadkowie: Nie było śladów hamowania

Jak twierdzą policjanci, pod uwagę brane są dwie wersje wydarzeń. Jedna to działanie pijanego kierowcy, który nie stosując się do przepisów ruchu drogowego stracił panowanie nad autem i wjechał w grupę osób, która szła chodnikiem. Druga to wersja, która dotyczyłaby wjechania w grupę ludzi z premedytacją - powiedział rzecznik Komendy Głównej Policji Mariusz Sokołowski w rozmowie z RMF FM. Rozmawialiśmy z wieloma świadkami, analizujemy także to, co powiedziała nam pasażerka samochodu i na tej podstawie bierzemy pod uwagę tę drugą wersję. (...) To, czy kierowca i współpasażerka się kłócili i w wyniku tej kłótni doszło do wjechania z premedytacją, czy może do przypadkowego wjechania w grupę osób - jest wyjaśniane - dodał. Jak mówili świadkowie w rozmowie z reporterką RMF FM Anetą Łuczkowską, na jezdni nie było widać śladów hamowania.

Sprawcy wypadku nic się nie stało. Mężczyzna to mieszkaniec Kamienia Pomorskiego. Miał w wydychanym powietrzu dwa promile alkoholu.

Jak się okazuje, już kilka lat temu, w 2006 roku, był notowany za jazdę po pijanemu. Wtedy na rok odebrano mu prawo jazdy.

(abs)

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Aneta Łuczkowska