Szefowe przedszkola zagarnęły 1 mln zł. Mają zarzuty

Środa, 30 kwietnia 2014 (15:21)
Aktualizacja: Środa, 30 kwietnia 2014 (19:26)

Zarzuty przywłaszczenia ponad miliona złotych z pieniędzy przeznaczonych na funkcjonowanie miejskiego przedszkola w Pabianicach postawiła prokuratura dyrektorce, jej zastępczyni i głównej księgowej placówki. Wszystkim grożą kary do 10 lat więzienia.

Na wniosek prokuratury, z uwagi na obawę matactwa i zagrożenie surową karą, Sąd Rejonowy w Pabianicach aresztował na trzy miesiące dyrektorkę przedszkola i jej zastępczynię. Wobec księgowej zastosował dozór policji i zakaz opuszczania kraju.

Śledztwo w tej sprawie zostało wszczęte po zawiadomieniu przedstawicieli pabianickiego magistratu, do którego dotarły sygnały o nieprawidłowościach w przedszkolu dotyczących realizacji należnych składek na ZUS.

W poniedziałek zatrzymane zostały dyrektorka przedszkola 50-letnia Zofia K., jej zastępczyni 45-letnia Renata Ł. i główna księgowa 42-letnia Agnieszka S. Kobiety usłyszały zarzuty przywłaszczenia środków publicznych w wysokości ponad miliona złotych, które były przeznaczone na funkcjonowanie przedszkola. Były to przede wszystkim pieniądze przekazywane przez gminę.

Według prokuratury, ustalono, że kobiety współdziałały od 2010 roku. W tym czasie dokonywały wypłat z kasy i przelewów z konta przedszkola na swoje prywatne rachunki. W tytule przelewów wpisywały rzekome zakupy na rzecz przedszkola czy też regulowanie składek względem ZUS. W rzeczywistości przywłaszczone pieniądze przeznaczały na cele prywatne - wyjaśnił rzecznik łódzkiej prokuratury okręgowej Krzysztof Kopania.

Spowodowało to m.in. zaległości na rzecz ZUS sięgające ponad miliona złotych (plus odsetki). Ze względu na tak duże zadłużenie w ZUS w ostatnim czasie podejrzane zamierzały zwrócić pieniądze. W związku z tym jedna z nich złożyła w banku wniosek o przyznanie kredytu w wysokości kilkuset tysięcy złotych - dodał rzecznik.

Według prokuratury, kwota przywłaszczonych pieniędzy może się zwiększyć, bowiem śledczy nie wykluczają, że kobiety zdefraudowały także wpłaty dokonywane na radę rodziców - nadal jednak zbierane są dowody w tej sprawie.

Według nieoficjalnych informacji PAP ze źródeł zbliżonych do sprawy, do zarzutów przyznała się tylko główna księgowa, która złożyła wyjaśnienia. Całej trójce grozi do 10 lat więzienia.

(edbie)

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska