Szefowa fundacji La Strada: Mamy duży rynek chętnych na usługi seksualne nastolatek

Piątek, 22 maja (14:54)

"W Polsce mamy duży rynek chętnych na usługi seksualne nastolatek. Jako kobieta nie do końca to rozumiem, ale tak po prostu jest" - oceniła w rozmowie z Onetem Irena Dawid-Olczyk, prezeska fundacji La Strada. "Nie ma przy tym świadomości, że płacenie za seks z osobami poniżej 18. roku życia jest przestępstwem. Mam wrażenie, że istnieje na to społeczna zgoda, dopóki raz na pięć lat nie zrobimy o tym filmu" - zauważyła.

Irena Dawid-Olczyk w rozmowie z Onetem oceniła, że w Polsce zupełne niezrozumienie dla szkodliwości prostytucji nieletnich. Nie ma programów rehabilitacyjnych dla takich osób. Nastolatka trafia np. do ośrodka szkolno-wychowawczego, bo wagarowała, a nikt nie jest tam świadom, że wcześniej była w prostytucji. Nikt nie chce tego tematu poruszać - tłumaczyła. W naszej fundacji wspieramy takie dziewczyny i obserwujemy, co dzieje się z nimi przez lata. Potrzebują długiego i bardzo specjalistycznego wsparcia - podkreśliła szefowa fundacji La Strada.

Spotykamy się z sytuacjami, w których budżet domowy jest reperowany przez nastoletnie osoby zarabiające na seksie. Niekoniecznie nawet na prostytucji, ale np. na kamerkach internetowych - przyznała Dawid-Olczyk w rozmowie z Onetem. Ten komercyjny seks nieletnich jest napędzany też przez to, że dobra materialne stają się dla ludzi coraz ważniejsze. Skąd ten dzieciak ma mieć pieniądze na nowe ubrania czy kosmetyki? Seks jest dla niego prostym sposobem - wyjaśniła. 

Szefowa fundacji La Strada odniosła się też do sprawy "Krystka" od lat nagłaśnianej przez media, którą zajął się też Sylwester Latkowski w filmie "Nic się nie stało" wyemitowanym w środę w TVP. Znam nawet bardziej drastyczne historie, więc sprawa "Krystka", gdy o niej usłyszałam, mnie nie zaskoczyła - stwierdziła. Zaskakuje mnie za to to, że te dziewczyny pozbawione były wsparcia instytucjonalnego, opieki psychologicznej. Działania tego mężczyzny były wielokrotnie zgłaszane policji, tyle że w różnych rejonach. Dopóki ktoś się nie zorientował, że chodzi o tego samego człowieka, ofiarom po prostu nie wierzono mówiła w rozmowie z Onetem.


Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Maciej Nycz

Onet/ RMF FM