Szczęśliwy finał poszukiwań 12-latka. Cały czas trwał przy nim kundelek Misiek

Czwartek, 15 listopada 2018 (15:31)
Aktualizacja: Czwartek, 15 listopada 2018 (16:51)

12-letni Daniel Sękowski, który zaginął we wtorek w okolicach wsi Izdebki na Podkarpaciu został odnaleziony. Chłopiec jest w dobrym stanie, odszukał go... grzybiarz. Przez dwa dni z Danielem cały czas był Misiek - rudy kundelek należący do rodziny. "Chłopiec przez dwa dni i dwie noce nie spał, i nie jadł, ciągle chodził wraz z psem i to uratowało go przed wyziębieniem" - mówi Monika Deren z policji powiatowej w Brzozowie. W poszukiwania chłopca było zaangażowanych prawie 1000 osób.

Jak poinformowały reportera RMF FM służby, chłopiec jest w dobrym stanie. Na jego trop wpadł mieszkaniec, który jest grzybiarzem i doskonale zna pobliski las. Podczas poszukiwań zauważył on małego psa, który należał do rodziny chłopca. 

Chodziłem tam trochę, usłyszałem, że zaszczekał pies. Mniej więcej wiedziałem, że rodzina chłopca ma podobnego psa. GOPR-owcy wzięli mnie na quada i im wskazałem miejsce, gdzie widziałem psa. 200 metrów od tego punktu znalazł się chłopiec. Dzięki Bogu, że żyje! - mówi mężczyzna, który go odnalazł.

Bohater na czterech łapach

Okazało się, że pies - Misiek rzeczywiście należy do rodziny chłopca. Bohater na czterech łapach cały czas towarzyszył Danielowi. Gdy na miejscu pojawili się ratownicy, rudy kundelek się spłoszył i... uciekł do domu.

Chłopiec przez dwa dni i dwie noce nie spał, i nie jadł, ciągle chodził wraz z psem i to uratowało go przed wyziębieniem - mówi Monika Deren z policji powiatowej w Brzozowie.

Na quadzie chłopca przewieziono na pobliską polanę. Tam czekał na niego śmigłowiec lotniczego pogotowia ratowniczego. Daniel poleciał na badania.

W poszukiwania chłopca zaangażowanych było prawie tysiąc osób. Oprócz kilkuset żołnierzy, na miejscu pracowali też policjanci, strażacy, strażnicy graniczni, czy ratownicy GOPR. W poszukiwania włączyli się też mieszkańcy. Kilkuosobowe grupy przeczesywały metr po metrze kolejne połacie lasów i pól. Do pracy były wykorzystywane kamery termowizyjne. 

12-letni Daniel wyszedł z domu we wtorek około godz. 14:30, żeby odwiedzić babcię. Chłopiec bawił się w pobliżu jej domu. Około godz. 16 już go tam nie było. 

Chłopiec jest leczony neurologicznie i ma problemy z komunikowaniem się.

Oprac. Nicole Makarewicz

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Marek Wiosło