Sprzedawał groźne "spalacze tłuszczu". Jest akt oskarżenia

Piątek, 25 kwietnia 2014 (12:57)

O wyrabianie i sprzedaż szkodliwych dla zdrowia środków odchudzających, narażenie 19 osób na niebezpieczeństwo utraty życia i spowodowanie śmierci młodej kobiety oskarżyła krakowska prokuratura domowego chemika Macieja Ż. ze Zgierza. Śledczy skierowali akt oskarżenia do sądu w Warszawie. Mężczyzna handlował preparatami na spalanie tłuszczu o nazwie DNP i DMAA. 50 takich tabletek kupiła 20-latka ze stolicy. Po ich zażyciu zmarła. Aresztowanemu mężczyźnie grozi kara do 12 lat więzienia.

Jak ustaliła prokuratura, Maciej Ż. od 2012 do maja 2013 roku produkował, a później sprzedawał przez internet szkodliwe leki odchudzające. W ich skład wchodził m.in. chemiczny związek organiczny fenoli - 2,4 Diniotrophenol (DNP), należący do fitotoksycznych bojowych środków trujących. Jego spożycie powoduje silne zatrucie z objawami obrzęku płuc oraz hipotermię i może doprowadzić do śmierci. Był tam także środek DMAA, który ma działanie stymulujące, a jego zażycie również może spowodować zgon.

Według śledczych, Maciej Ż. naraził życie i zdrowie wielu osób. Udało się ustalić 19 z nich. Była w tej grupie 20-latka z Warszawy, która zmarła 17 maja ubiegłego roku.

Dzień wcześniej, po zażyciu tabletek, źle się poczuła. Dostała wysokiej gorączki, miała problemy z oddychaniem, bolała ją też głowa i mięśnie. Trafiła do szpitala. Zmarła dzień później. Zdaniem prokuratury objawy wskazują na działanie 2,4 Dinitrophenolu, kupionego - jak wynika z dowodów - od Macieja Ż.

Mieszkaniec Zgierza czterokrotnie odmówił składania wyjaśnień w charakterze podejrzanego. Nie odpowiadał na pytania i nie przyznał się do zarzutów.

Grozi mu do 12 lat więzienia

Maciej Ż. odbywał służbę wojskową w jednostce obrony przeciwchemicznej. Miał dzięki temu doświadczenie w kontakcie z toksycznymi substancjami bojowymi używanymi w celach wojskowych, takimi jak DNP i DMAA. Miał też świadomość, jak mogą działać na organizm człowieka, w tym, że ich zażycie może doprowadzić do śmierci.

Oskarżonemu grozi kara od 2 do 12 lat więzienia. Jest w areszcie. Na poczet grożących mu kar i grzywien prokuratura dokonała wpisów do hipotek czterech należących do niego nieruchomości.

(MRod)

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Maciej Grzyb

RMF24-PAP