Sojusznicy NATO w walce z terroryzmem

Czwartek, 4 października 2001 (08:30)

Dla 18 sojuszników Stanów Zjednoczonych w NATO nadszedł czas na poparcie czynem wcześniejszych deklaracji solidarności. W kwaterze głównej NATO w Brukseli Amerykanie przedstawili wczoraj listę konkretnych potrzeb. Teraz oczekują odpowiedzi sojuszników - jak to określili - w rozsądnych ramach czasowych.

Amerykanie prosili m.in. by NATO udostępniło swoje samoloty wielozadaniowe. NATO udostępni także swoją infrastrukturę wojskową oraz środki komunikacji. Amerykanom zależy także na pomocy indywidualnej. Na pewno wojskowo będą wspierać Waszyngton Brytyjczycy, ale może włączą się i inni. Waszyngton prosi również o wsparcie ekonomiczne zwłaszcza krajów ubogich, które zamierzają pomóc Amerykanom. Chodzi tutaj np. o wsparcie gospodarcze Pakistanu. Jest to przełom, bo potwierdza przede wszystkim militarne znaczenie NATO. Do tej pory Sojusz dawał Ameryce jedynie poparcie moralno-polityczne. Jest to tym istotniejsze w momencie gdy Rosja chce, by NATO stało się wyłącznie organizacją polityczną. Okazuje się, że Sojusz to nie tylko parawan dla amerykańskiej riposty. Waszyngton nie wyznaczył konkretnego terminu do kiedy sojusznicy powinni się uporać z realizacją próśb. Teraz także Polska będzie mogła konkretnie włączyć się do akcji w Afganistanie. Prezydent Kwaśniewski zadeklarował już, że polscy żołnierze mogliby zastąpić na Bałkanach amerykańskie i brytyjskie jednostki, które bezpośrednio włączyłyby się do zbrojnej riposty.

W Brukseli przebywał wczoraj również prezydent Rosji - Władimir Putin, który przekonywał do zbliżenia jego kraju z Zachodem. Czy te zabiegi przyniosły spodziewany efekt? Putin zapowiedział pewne zmiany stanowiska w sprawie poszerzenia NATO, ale pod warunkiem, ze Sojusz się zmieni i stanie się bardziej polityczny. Prezydent Rosji chciałby żeby NATO z organizacji obronnej stało się organizacją bezpieczeństwa zajmującą się przede wszystkim terroryzmem. Dyplomaci NATO uznali wypowiedź Putina za zmianę tonu w sprawie, w której do tej pory Moskwa zajmowała stanowczo negatywne stanowisko. W kwaterze głównej wszyscy są zadowoleni ze zbliżenia z Rosją , ale obawiają się, że chce ona przy okazji załatwić własne sprawy głównie uzyskać akceptację Zachodu dla swoich poczynań.

Wielu krytyków Rosji twierdzi, że Putin chce wykorzystać okazję, by w ramach antyterrorystycznej koalicji ostatecznie rozprawić się z Czeczenią. Według licznych rosyjskich komentatorów Putin chce zacieśnić stosunki z Zachodem i dlatego rosyjskie służby specjalne bardzo intensywnie współpracują ze swoimi zachodnimi kolegami, a w Tadżykistanie i Uzbekistanie lądują amerykańscy strzelcy górscy co byłoby niemożliwe bez zgody Moskwy. Putin doskonale rozumie, że w tym momencie Rosja jest bardzo potrzebna Zachodowi. Bez niej wojna z terroryzmem nie będzie miała większego sensu. Jednak nie będzie tak wiecznie a według rosyjskiego prezydenta Rosja nie ma przyszłości w konfrontacji z zachodem. Stąd bezprecedensowa ofensywa dyplomatyczna Putina, który próbuje przegonić rosyjskie fobie i pokazać, że Rosja nikomu nie zagraża. Niektórzy już to zrozumieli. Jutro wieczorem do Moskwy, by rozwijać ofensywę Putina przylatuje z pilną roboczą wizytą premier Wielkiej Brytanii Tony Blair.

foto Archiwum RMF

08:30

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

RMF FM - Bruksela