Śledztwo ws. śmiertelnego postrzelenia Nigeryjczyka przedłużone

Wtorek, 24 maja 2011 (21:35)

Śledztwo ws. śmiertelnego postrzelenia przez policjanta w maju 2010 r. Nigeryjczyka Maxwella Itoyi zostało przedłużone o trzy miesiące - poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Renata Mazur. Prokuratura bada, czy funkcjonariusz przekroczył swoje uprawnienia.

Do tragedii doszło 23 maja 2010 r. rano, podczas kontroli na bazarze w okolicy budowy Stadionu Narodowego. Według policji, ubrani po cywilnemu funkcjonariusze zajmujący się przestępstwami gospodarczymi, podeszli do grupy czarnoskórych mężczyzn. Ci zaczęli zachowywać się agresywnie, jeden uciekał. W pogoń za nim ruszył policjant. Jak wynikało z wstępnych relacji funkcjonariuszy, w tunelu pod torami policjant przewrócił uciekającego na ziemię i próbował założyć mu kajdanki. Wtedy jego i jego kolegę, który biegł za nim, miała zaatakować grupa mężczyzn.

Pomiędzy policjantem a ściganym mężczyzną miało dojść do szamotaniny. Z relacji kolegów policjanta wynika, że strzał padł podczas próby wyrwania mu broni.

Rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski informował wówczas, że policjant próbował udzielać mężczyźnie pomocy, jednak został obrzucony kamieniami, cegłami i rurami. Podobnie jak pięciu innych policjantów został ranny. Sytuację udało się opanować dopiero po przyjeździe dodatkowych sił prewencji; 36-latka nie zdołano jednak uratować.

Według relacji kolegów Maxwella Itoyi, którzy byli świadkami tego tragicznego zdarzenia, Maxwell podszedł do policjanta po tym, jak zobaczył, że jeden z jego handlujących kolegów został zatrzymany. Jak mówili, policjant zanim strzelił do Maxwella, już wcześniej celował do innych ludzi, którzy przebiegali obok niego.

Praska prokuratura prowadzi jeszcze jedno śledztwo, dotyczące napaści na policjantów. Zarzuty czynnej napaści na funkcjonariusza przedstawiono w sumie 25 osobom (grozi za to od roku do 10 lat więzienia), a jednemu - zarzut stawiania czynnego oporu policjantom (zagrożony karą do trzech lat). Wśród osób z zarzutami najwięcej jest obywateli Nigerii, są też mężczyźni legitymujący się polskimi dowodami osobistymi oraz osoby z paszportami Indii i Kamerunu.

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

RMF24-PAP