Śledczy z Łodzi przesłuchali Tomasza Komendę. Na jednym przesłuchaniu się nie skończy

Niedziela, 15 kwietnia 2018 (01:07)

Tomasz Komenda - mężczyzna, który niesłusznie, zdaniem prokuratury, odsiedział w więzieniu 18 lat za zabójstwo i gwałt - został przesłuchany przez prokuratorów z Łodzi, prowadzących śledztwo ws. nieprawidłowości w postępowaniu przeciwko niemu. Wcześniej śledczy przesłuchali w tej sprawie m.in. matkę, ojczyma i dwóch braci Komendy, a także dwóch policjantów pracujących przy sprawie zabójstwa sprzed lat.

Tomasz Komenda został w 2004 roku prawomocnie skazany na 25 lat więzienia za zabójstwo i zgwałcenie 15-latki. W ubiegłym roku prokuratura, która ponownie zajęła się sprawą, zgromadziła nowe dowody i uznała, że mężczyzna nie popełnił zbrodni, za którą został skazany. W połowie marca tego roku sąd penitencjarny przy Sądzie Okręgowym we Wrocławiu zdecydował o warunkowym zwolnieniu Komendy z odbywania kary: mężczyzna, który od momentu aresztowania w 2000 roku spędził za kratami 18 lat, wyszedł na wolność.

Śledztwo ws. nieprawidłowości w postępowaniu przeciwko Tomaszowi Komendzie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Łodzi.

W sobotę jej rzecznik prok. Krzysztof Kopania poinformował, że dzień wcześniej łódzcy śledczy przesłuchali mężczyznę we Wrocławiu.

(Przesłuchanie) odbyło się w obecności psychologa i jego przebieg był rejestrowany na kamerze. Przesłuchanie Tomasza Komendy będzie kontynuowane w innym terminie, ponieważ w piątek udało się uzyskać wyjaśnienia na część zagadnień wymaganych w tej sprawie. Pozostałe wymagają uzupełnienia. Nie ustalono jeszcze kolejnego terminu przesłuchania - oznajmił prok. Kopania.

Dodał, że łódzcy śledczy prowadzili przesłuchania również w czwartek: przesłuchali wówczas drugiego brata Tomasza Komendy i dwóch funkcjonariuszy pracujących przy śledztwie ws. gwałtu i zabójstwa w 1996 roku.

Już wcześniej - pod koniec marca - przesłuchani w tej sprawie zostali matka, ojczym i brat Komendy. W złożonych wówczas zeznaniach potwierdzili, że w czasie, kiedy doszło do zabójstwa 15-letniej Małgorzaty K., Tomasz Komenda był w domu.

Rzecznik Krzysztof Kopania poinformował również, że w związku z tą sprawą przesłuchany został Bartosz Biernat - prokurator, który w latach 2010-11 wykonywał ws. zabójstwa i zgwałcenia 15-latki czynności i negował zasadność oskarżenia i skazania Komendy. Podane przez niego okoliczności są przedmiotem łódzkiego śledztwa - przekazał rzecznik.

O ponowne zbadanie sprawy prosili rodzice 15-latki

Tragiczne wydarzenia rozegrały się w noc sylwestrową na przełomie 1996 i 1997 roku. 15-letnia Małgorzata K. spędzała ją z koleżankami w dyskotece w Miłoszycach pod Wrocławiem. W trakcie zabawy wyszła przed budynek. Kilkanaście godzin później została znaleziona martwa na prywatnej posesji naprzeciwko dyskoteki. Zmarła wskutek wyziębienia organizmu i odniesionych ran. Przed śmiercią, jak się okazało, została brutalnie zgwałcona.

To jej rodzice zwrócili się w ubiegłym roku do ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry z prośbą o ponowne zajęcie się sprawą Tomasza Komendy.

Śledztwo zostało wznowione i w czerwcu 2017 prokuratura poinformowała, że ws. zbrodni sprzed ponad 20 lat zatrzymano Ireneusza M. Prokurator postawił mu zarzuty zgwałcenia ze szczególnym okrucieństwem i zabójstwa piętnastoletniej Małgorzaty K.

Do przeprowadzenia śledztwa ws. przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych, którzy przed laty prowadzili postępowanie ws. zbrodni, wyznaczona została Prokuratura Okręgowa w Łodzi.

Będzie ona ustalać, czy nie dochodziło do tworzenia fałszywych dowodów przeciwko osobie niewinnej bądź zatajania dowodów niewinności.

Sprawa będzie badana także pod kątem ewentualnego poplecznictwa i bezprawnego pozbawienia mężczyzny wolności.


(e)

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

RMF FM/PAP