Serwis Zaufana Trzecia Strona poinformował, że osoby podające się za sprawców cyberataku twierdzą, że wykradły dane dotyczące 18 814 422 unikatowych numerów PESEL z systemów firmy MyDr – jednego z dużych dostawców elektronicznej dokumentacji medycznej.
MyDr obsługuje systemy wykorzystywane przez tysiące gabinetów i placówek medycznych. Firma podaje, że za pośrednictwem jej rozwiązań realizowanych jest około 3 mln wizyt i wystawianych 2,7 mln recept miesięcznie.
Według Zaufanej Trzeciej Strony rzekomi włamywacze skontaktowali się z redakcją i przekazali materiały, które miały potwierdzać uzyskanie dostępu do danych pacjentów wielu przychodni.
Żeby uwiarygodnić swoją informację o tym, że dane zostały wykradzione, przekazali mi informacje zawierające również moje dane osobowe i według mojej wiedzy były to rzeczywiście dane, które w tej bazie się znajdowały - przekazał w Radiu RMF24 Adam Haertle.
Zweryfikowano część danych, włamywacze pokazali dane polityka
Serwis otrzymał m.in. zrzuty ekranów z rekordami dotyczącymi jednego z czołowych polskich polityków. Zawierały one imię i nazwisko, PESEL, datę urodzenia, numery telefonu oraz informacje o receptach. Redakcji udało się potwierdzić część danych, w tym numer telefonu oraz przypisany region NFZ.
O ile fakt ujawnienia danych zwykłych obywateli byłby na pewno uciążliwy i krępujący, o tyle wyciek niejawnych informacji, dotyczących czołowych polityków, mógłby nieść ze sobą dużo poważniejsze konsekwencje.
Ujawnienie tego, jakimi schorzeniami zajmowali się ich lekarze, mogłoby stanowić materiał, chociażby do szantażu. To mogłoby się źle dla Polski skończyć - skomentował Haertle.
Mamy do czynienia z niebywałym i bardzo dużym incydentem w zakresie bezpieczeństwa polskiej infosfery – powiedział dzisiaj Gawkowski. Jak wyjaśnił, wyciek dotyczy osób, które w różnych kategoriach korzystały ze wsparcia medycznego. Firma, z której miały pochodzić dane, potwierdziła – według ministra – że chodzi o 19 mln rekordów.
Te dane - jak wynika z naszej wiedzy - nie zostały opublikowane - dodawał Adam Haertle z Zaufanej Trzeciej Strony.
Służby i prokuratura zajmują się sprawą
Wicepremier przekazał, że pozostaje w stałym kontakcie z ministrem koordynatorem służb specjalnych Tomaszem Siemoniakiem, minister zdrowia Jolantą Sobierańską-Grendą oraz prezesem Urzędu Ochrony Danych Osobowych Mirosławem Wróblewskim.
Działania zostały skoordynowane i polskie państwo zabezpiecza wszystko, co jest związane z incydentem cyberbezpieczeństwa – zapewnił.
Do sprawy włączono organy ścigania. Część operacyjną prowadzi Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości, które współpracuje z prokuraturą.
Po spotkaniu połączonego Centrum Operacyjnego Cyberbezpieczeństwa wdrożono mechanizmy mające zabezpieczyć informacje objęte incydentem.
Dane mają trafić do bazy Bezpieczne Dane. Każda osoba będzie mogła sprawdzić, czy jej informacje znalazły się wśród ujawnionych rekordów.
