Seryjny podpalacz na osiedlu w Gdańsku? Mieszkańcy nie mają wątpliwości

Piątek, 28 maja (12:23)
Aktualizacja: Piątek, 28 maja (12:36)

Tajemnicza seria pożarów altan śmietnikowych na jednym z osiedli w Gdańsku. Mieszkańcy nie mają wątpliwości, że są one podpalane. Policja na razie nie łączy tych przypadków w serię. Straty miejskiej spółki, na terenie której dochodzi do pożarów, tylko w ciągu ostatniego roku przekroczyły 75 tysięcy złotych.

Statystyki, które w tej sprawie otrzymaliśmy od strażaków, są co najmniej zastanawiające. Jednostka Ratownicza-Gaśnicza nr 3 Państwowej Straży Pożarnej, mieszcząca się na gdańskiej Oruni, tylko od początku 2020 roku otrzymała 12 zgłoszeń o pożarach wiat lub altan śmietnikowych. Dla porównania w całym Gdańsku było ich w tym czasie 36.

Podkreślę, że przy niektórych zdarzeniach gaszono po kilka wiat, dotyczy to w szczególności ul. Kolorowej - mówi RMF FM mł. bryg. Jacek Jakóbczyk, Naczelnik Wydziału Operacyjno-Szkoleniowego Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Gdańsku, a zarazem rzecznik prasowy gdańskich strażaków.

Właśnie przy ul. Kolorowej, a także przy ulicy Srebrnej mieści się jedno z osiedli należących do Towarzystwa Budownictwa Społecznego "Motława", jednoosobowej spółki Gminy Miasta Gdańsk. Jak wynika ze statystyk przekazanych nam przez strażaków (dotyczą one pożarów całych wiat, nie pojedynczych śmietników), tylko tam, od początku 2020 roku doszło w sumie do 10 pożarów altan śmietnikowych. Kolejny pożar odnotowano także przy Kolorowej, na terenie miejskiego przedszkola. To bezpośrednie sąsiedztwo wspomnianego osiedla.

W przypadku pożarów w których pali się w tym samym momencie kilka śmietników w jednej wiacie lub wiaty obok siebie często jako przypuszczalną przyczynę wskazujemy podpalenie, nie wykluczamy też nieumyślnego zaprószenia ognia  - komentuje Jacek Jakóbczyk.

Mieszkańcy nie mają jednak wątpliwości i jak mówią, pożary nie są dziełem przypadku. Przy jednym z budynków przy ulicy Kolorowej kilka dni temu wiata i stojące w niej śmietniki spłonęły doszczętnie drugi raz w ciągu niespełna roku. Właśnie trwa jej rozbiórka. Poprzednią także było trzeba rozebrać. Z "nowej" wiaty mieszkańcy korzystali ledwie kilka miesięcy. Potwierdzają to statystyki straży pożarnej - na niewielkim osiedlu liczącym tylko kilka budynków dwukrotnie paliły się aż 3 różne altany śmietnikowe. W jednym przypadku do pożaru tej samej wiaty doszło aż trzykrotnie.

Piorun dwa razy w to samo miejsce nie uderza. Te wszystkie pożary to jest okres mniej więcej ostatniego roku. Trochę dziwne, prawda? - pyta retorycznie mieszkaniec osiedla.

Nie wierzę w tyle przypadków, w tak krótkim czasie i tak dużo tutaj, w tym miejscu. Piroman może jakiś za tym stoi, ktoś kto lubi ogień - mówi inny mieszkaniec.

Uważam, że te regularne pożary są zastanawiające. Słowo regularne nie jest tutaj przypadkowe, bo to się zdarza co jakiś czas na terenie osiedla. Zagrożenie dla samochodów pozostawionych na parkingu jest spore, strach zostawiać auto niedaleko wiaty. Do tego te pożary to nieprzespane noce, bo dochodzi do nich zawsze w nocy. Nie śpimy my i nasze dzieci. O ogromnym zadymieniu i smrodzie już nie wspominam. W naszej wiacie stało 8 dużych, plastikowych pojemników na śmieci - mówi z kolei młoda kobieta, mieszkanka TBS "Motława". Jej sąsiadka wypowiada się w podobnym tonie.

Te pożary budzą we mnie lęk. Wiaty śmietnikowe często stoją przy parkingach. Strach zostawić samochód i wyjechać na wakacje, bo nie wiadomo, czy nie zostanie podpalony lub się nie zajmie. Tym bardziej, że auta się już tu też paliły. Myślę, że stoi za tym chora, zaburzona osoba, które potrzebuje pomocy. Strach myśleć, co będzie dalej, jeśli tej pomocy nie otrzyma na czas - mówi kobieta.

Nagranie płonącej altany śmietnikowej, jakie otrzymaliśmy od mieszkańców Gdańska /

Pytana o sprawę ostatniego pożaru policja, przyznaje, że doszło do podpalenia.

24 maja 2021 roku w nocy policjanci z komisariatu przy ul. Platynowej otrzymali zgłoszenie o tym, że na jednej z ulic dzielnicy Łostowice doszło do pożaru wiaty śmietnikowej. Na miejsce skierowano policjantów, którzy przeszukali pobliski rejon. W tej sprawie funkcjonariusze wykonali oględziny miejsca zdarzenia oraz oględziny z udziałem biegłego z zakresu pożarnictwa, który stwierdził że prawdopodobną przyczyną pożaru było podpalenie. Policjanci prowadzą rozmowy z osobami, które mogą mieć informacje na temat zdarzenia oraz jego sprawcy, ustalają i przesłuchują świadków. Funkcjonariusze sprawdzają okoliczności zdarzenia i dążą do tego, żeby zatrzymać jego sprawcę. W tej sprawie pracownik firmy zarządzającej obiektem złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa oraz wniosek o ściganie jego sprawcy, a straty wycenił na ponad 45 tysięcy złotych. Wszczęte zostało dochodzenie dotyczące uszkodzenia mienia - mówi RMF FM nadkom. Magdalena Ciska, Oficer Prasowy Komendanta Miejskiego Policji w Gdańsku.

Mieszkańcy informują, że w przypadku wcześniejszych pożarów, choć sami zgłaszali sprawę, nie dostrzegli większego zainteresowania nią ze strony policji.

Jestem mieszkańcem bloku obok wiaty i ani razu nikt nie zapytał czy tu jest jakieś zagrożenie, albo czy ktoś widział cokolwiek dziwnego. Sąsiadów też by nie pytali, ktoś by coś wiedział i wspomniał, to jest bardzo żywy temat na naszym osiedlu - mówi jeden z mieszkańców.

Jak się jednak okazuje, w przypadku pożarów na osiedlu przy ulicy Kolorowej, policja dostała wcześniej tylko jedno zgłoszenie od zarządcy tych budynków.

W 2020 roku policjanci z Komisariatu na ul. Platynowej otrzymali 8 zgłoszeń dotyczących zniszczenia wiat śmietnikowych poprzez ich podpalenie, jedno z tych zgłoszeń dotyczyło ulicy, na której doszło do pożaru wiaty śmietnikowej 24 maja 2021 roku. Na chwile obecną policjanci nie łączą tych spraw ze sobą. W przypadku zatrzymania osoby podejrzanej o uszkodzenie mienia poprzez podpalenie, funkcjonariusze na pewno będą weryfikować, czy ta osoba nie ma na swoim koncie również innych podobnych przestępstw - tłumaczy Ciska.

Mieszkańcy, z którymi rozmawiał nasz reporter są zaskoczeni brakiem zgłoszeń ze strony miejskiej spółki. Jak mówią sami prosili o interwencję w tej sprawie.

To jest całkowite lekceważenie problemu ze strony TBS. Propozycje zamontowania kamer całkowicie ignorują, a zdaniem sąsiadów lepiej zainwestować w parę kamer, niż opłacać szkody i zniszczenia po pożarach za remonty śmietników w naszych czynszach. Do tych pożarów zawsze dochodzi po północy. Nie wierzę w przypadek - mówi mieszkaniec budynku, w którym wiata płonęła już trzykrotnie.

Sprawę dotyczącą zgłoszeń pożarów, nieco inaczej od policji i straży pożarnej przedstawia miasto. Z informacji uzyskanych od urzędników wynika, że zgłoszone zostały pożary dotyczące trzech konkretnych adresów na ternie osiedla TBS Motława, a także tylko w dwóch lokalizacjach częściej niż raz doszło do pożaru. 

"Całkowita wartość strat Spółki poniesionych z tytułu podpaleń w przeciągu ostatnich 12 miesięcy wynosi 75 160,79 złotych. Podpalenia pojawiły się w miesiącach, w których obowiązywały zaostrzone rygory sanitarne związane z pandemią. Spółka analizuje różne warianty zabezpieczeń wiat przed podpaleniem" - przekazała RMF FM Joanna Bieganowska z referatu prasowego Urzędu Miejskiego w Gdańsku.   


Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Kuba Kaługa

Katarzyna Wójcik