Powracają plany utworzenia 17. województwa – środkowopomorskiego ze stolicami w Koszalinie i Słupsku. Pomysłem ma się dziś zająć Sejm. Idea jednak raczej nie może liczyć na poparcie większości posłów.

Na utworzenie Środkowopomorskiego naciska Samoobrona, która marzy, że w ten sposób na znaczeniu zyska jej matecznik. PiS nie mówi głośnego „nie”, jednak wiadomo, że rząd nie patrzy przychylnym okiem na pączkowanie województw. Zachwyceni pomysłem nie są także PiS-owscy posłowie z tego regionu. „Za” jest część koszalińska, natomiast wątpliwości mają przedstawiciele części słupskiej.

Obietnica utworzenia województwa środkowo-pomorskiego ze stolicą w Koszalinie lub Słupsku znalazła się w zapisach paktu stabilizacyjnego. Jest to zapis tak zwany „miękki”, czyli taki, nad którym koalicja będzie jeszcze debatować. czytaj więcej

Wątpliwości, zarówno rządu jak i posłów, wystarczyłyby do skreślenia pomysłu. Jednak na przeszkodzie stają zbliżające się wybory samorządowe. Środkowopomorski elektorat domaga się województwa, zapewne więc pomysł będzie dyskutowany. Wiadomo też, że w czasie kampanii politycy z trudem mówią wyborcom „nie”.

Jednak po wyborach zapewne usłyszymy to, co już dziś mówi Platforma Obywatelska: Realność tego pomysłu jest zerowa. Tym bardziej, że jeden ruch okołowojewódzki może wywołać kolejne administracyjne żądania.

Dyskusja o utworzeniu województwa w środkowej części Pomorza nie jest niczym nowym. Rozmawiano o tym przy okazji reformy samorządowej w 1999 roku. Środkowopomorskie nie powstało, ale w Koszalinie lokalni działacze związani z lewicą zawiązali stowarzyszenie, które za cel postawiło sobie właśnie walkę o jego utworzenie. Z biegiem czasu dołączyli do nich także politycy innego koloru, w tym także ze Słupska.

Od tego czasu tamtejsze wsie, miasta i miasteczka odwiedzali rozmaici politycy, obiecujący utworzenie województwa. A gdy nic z tego nie wychodziło, stowarzyszenie zebrało 100 tysięcy podpisów pod tym pomysłem i zawiozło je do Warszawy. Ten społeczny projekt ustawy leży tam do dziś.