Sędziowie wciąż nie orzekają. SN uratuje reformę Gowina?

Poniedziałek, 21 października 2013 (11:14)

Już 160 sędziów nie wydaje żadnych wyroków. Według danych Ministerstwa Sprawiedliwości, problem dotyczy 60 wydziałów w 41 sądach rejonowych. Dzieje się tak, bo zgodnie z ostatnią uchwałą Sądu Najwyższego przeniesienia sędziów do innych jednostek mogą być nieważne. Lada dzień ma jednak zapaść decyzja SN, która może uratować reformę Jarosława Gowin. Były minister zlikwidował 79 sądów rejonowych i zmienił je w wydziały zamiejscowe.

Resort nie ma jeszcze informacji, ile wyroków zostało anulowanych, a takie przypadki także istnieją. Minister sprawiedliwości zwrócił się do pierwszego prezesa Sądu Najwyższego, by rozważył ponowne pochylenie się nad uchwałą, ale już całym składem sędziów. Jeśli prezes się zgodzi, to szanse na to, by Sąd Najwyższy uznał za zgodne z prawem przeniesienia sędziów do innych wydziałów są bardzo duże. Tym samym Marek Biernacki obroniłby prawnie reformę swojego poprzednika.

Prezes SN tak dobrał sędziów, by dopiec resortowi sprawiedliwości?

Według informacji reportera RMF FM Romana Osicy, do przewidzenia był werdykt składu sędziowskiego podejmującego uchwałę, która sparaliżowała reformę likwidującą 79 sądów rejonowych. Na skutek tej uchwały sędziowie zaczęli odmawiać orzekania w sprawach, a sądy unieważniać wyroki wydane po reformie.

Podobną sprawę Sąd Najwyższy badał 6 lat temu. Wtedy chodziło o to, czy wiceminister może podpisać delegację sędziego do innej jednostki, czy musi to zrobić sam minister. Wówczas decyzję podejmował cały skład Sądu Najwyższego. Była ona pozytywna dla ministerstwa. 24 sędziów jednak miało odrębne zdanie.

Dziwnym zbiegiem okoliczności, sześciu sędziów z siedmioosobowego składu, który rozstrzygał w tym roku kwestie związane z reformą Gowina, sześć lat wcześniej było przeciw. Łatwo więc było przewidzieć, jakie mają nastawienie.

Prezes sądu Tadeusz Ereciński, który dobierał skład sędziowski, twierdzi, że to przypadek. Nie ma mowy o jakimś celowym doborze - usłyszał nasz reporter w biurze prasowym Sądu Najwyższego. Warto dodać, że prezes Ereciński w 2007 roku również miał zdanie odrębne do ogółu składu sędziów.

Poszło o Sąd Rejonowy w pomorskim Bytowie

Dyskusję środowisk prawniczych wywołała uchwała siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z 17 lipca ws. zasad przenoszenia sędziów zniesionego sądu (bez ich zgody), do której właśnie ukazało się pisemne uzasadnienie. Sprawa dotyczyła Sądu Rejonowego w pomorskim Bytowie, zniesionego wskutek reformy ówczesnego ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina. Reforma zniosła 79 najmniejszych sądów rejonowych, które stały się wydziałami zamiejscowymi większych jednostek.

Po zniesieniu bytowskiego sądu - jednego z 79 najmniejszych - ustalono, że siedzibą jego sędziów jest Sąd Rejonowy w Lęborku, wydział cywilny zamiejscowy z siedzibą w Bytowie. W efekcie, mimo że sędziowie nadal orzekali w tej samej miejscowości, ich przynależność służbowa się zmieniła. Przeniesienie nastąpiło bez ich zgody.

Powstał problem, co ze sprawami, które wpłynęły do Sądu Rejonowego w Bytowie jeszcze przed jego zniesieniem - czy postępowania te, kontynuowane teraz przez sędziów przeniesionych do Sądu Rejonowego w Lęborku, stają się nieważne, czy przeciwnie - sąd w Lęborku może je rozstrzygać.

"Decyzja ministra sprawiedliwości o przeniesieniu sędziego na inne miejsce służbowe (...) - jeżeli jest zgodna z prawem - wywołuje skutek od chwili doręczenia jej sędziemu" - uchwalił w lipcu siedmioosobowy skład sędziów Izby Cywilnej SN. W opublikowanym właśnie pisemnym uzasadnieniu tej uchwały rozwinięto kwestię zgodności z prawem tej decyzji, stwierdzając, że jeśli nie podpisał jej minister, lecz któryś z wiceministrów sprawiedliwości - to decyzja taka jest bezprawna.

Według SN, uprawnienie do przeniesienia sędziego przysługuje wyłącznie ministrowi i nie może być przekazane innej osobie, w tym sekretarzowi ani podsekretarzowi stanu. Sędzia, którego ona (decyzja o przeniesieniu - przyp. red.) dotyczy, nie może wykonywać władzy jurysdykcyjnej w sądzie (na obszarze jurysdykcyjnym), do którego został "przeniesiony". Skład orzekający z jego udziałem jest zatem sprzeczny z przepisami prawa - uznał Sąd Najwyższy.

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Roman Osica