Sąd Apelacyjny w Gdańsku zdecydował, że miasto musi zwrócić niemieckim spadkobiercom kamienicę przy ulicy Polanki. Przed przejęciem budynku Niemcy muszą jednak zapłacić Gdańsku ponad 82 tysiące złotych rekompensaty za wydatki poniesione na utrzymanie nieruchomości. Kamienicę zamieszkuje pięć rodzin.

Budynek jeszcze przed wojną należał do Augusta Lindhoffa. Po jego śmierci w 1963 roku nieruchomość odziedziczyli spadkobiercy mieszkający w Niemczech. W 1977 roku okazało się jednak, że administrujący kamienicą szwagier Lindhoffa nie jest w stanie jej utrzymać. Ówczesny prezydent Gdańska postanowił, że powinna ona przejść w zarząd państwowy. Kilka lat temu pięciu krewnych Lindhoffa rozpoczęło starania o odzyskanie mienia. W 2007 roku Sąd Okręgowy w Gdańsku nakazał władzom miasta wydanie Niemcom nieruchomości. Dziś Sąd Apelacyjny ten wyrok podtrzymał.

Lokatorzy kamienicy nadal pozostaną najemcami swoich mieszkań. Zmiana jest taka, że lokale wynajmuje im teraz nie miasto, ale niemieccy właściciele domu. Niestety nie było ich w sądzie, dlatego nie wiadomo, jakie mają plany.

Mieszkańcy mają żal do władz Gdańska, że nie uregulowały sprawy kamienicy wiele lat temu. My jesteśmy przecież ludźmi, wstyd mi za taką Polskę, wstydzę się, że mieszkam w takim kraju! - mówi reporterowi RMF FM Wojciechowi Jankowskiemu jedna z lokatorek:

Pełnomocnik miasta, mecenas Roman Nowosielski nie wyklucza, że złoży wniosek o kasację o tego wyroku.