Roszady w rządzie. Wraca Janusz Cieszyński

Środa, 2 czerwca (13:26)
Aktualizacja: Środa, 2 czerwca (14:33)

Premier Mateusz Morawiecki odwołał Marka Zagórskiego z funkcji sekretarza stanu odpowiedzialnego za informatyzację i powołał na tę funkcję Janusza Cieszyńskiego. Były wiceminister zdrowia ostatnio był zastępcą prezydenta Chełma. Nową funkcję obejmie 8 czerwca - poinformował na Twitterze rzecznik rządu Piotr Müller.

Janusz Cieszyński do 7 czerwca pełni funkcję I zastępcy Prezydenta Miasta Chełma, którą objął w listopadzie zeszłego roku. 

Wcześniej w latach 2018 - 2020 Janusz Cieszyński był wiceministrem zdrowia odpowiedzialnym za informatyzację sektora zdrowia, w tym m.in. za nadzór nad Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia. Odszedł ze stanowiska w sierpniu zeszłego roku. Opozycja zarzucała MZ nieprawidłowości przy zakupie testów na koronawirusa, masek i respiratorów.

Cieszyński pracował też jako doradca premiera Mateusza Morawieckiego w Ministerstwie Rozwoju i Ministerstwie Finansów, a w latach 2016-17 kierował Departamentem Małych i Średnich Przedsiębiorstw w Ministerstwie Rozwoju.

Prowadził firmę zajmującą się doradztwem biznesowym i prawnym dla przedsiębiorców z sektora MŚP. W latach 2009-2014 pracował w branży telekomunikacyjnej. Był przewodniczącym Rady Nadzorczej Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych S.A.

Marek Zagórski pełnił swoją funkcję od października 2020 r., kiedy to w wyniku rekonstrukcji rządu zlikwidowany został resort cyfryzacji. Wcześniej był ministrem cyfryzacji (od kwietnia 2018 r. do października 2020 r.).

W przeszłości Zagórski w rządach PiS - zarówno Beaty Szydło, jak i Mateusza Morawieckiego - był sekretarzem stanu w resorcie cyfryzacji, sekretarzem stanu w nieistniającym już Ministerstwie Skarbu Państwa oraz w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Premier: Profesjonalizm ministra Cieszyńskiego jest tak szeroko znany w administracji publicznej

Na dzisiejszej konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki był pytany, czy nie miał wątpliwości, mianując Janusza Cieszyńskiego na stanowisko w KPRM.

Premier zaprzeczył, dodając, że Janusz Cieszyński, kiedy był w Ministerstwie Zdrowia "robił wszystko, żeby ratować zdrowie i życie Polaków". Powiedział, iż jest mu wdzięczny, że "podejmował odważne decyzje w oparciu o przesłanki, które były właściwe z jego punktu widzenia i jak najbardziej adekwatne, i wystarczające do podjęcia takiej decyzji".

Profesjonalizm ministra Cieszyńskiego jest tak szeroko znany w administracji publicznej, że kiedy ta informacja (o jego mianowaniu - PAP) stała się publiczna, otrzymałem bardzo wiele podziękowań i gratulacji związanych z tą decyzją - powiedział szef rządu.

Ocenił, że choć nastąpił już "całkiem spory postęp", jeśli chodzi o cyfryzację, to "jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia, zarówno w zakresie usług publicznych, jak i skomplikowanych, zaawansowanych procesów techniczno-informatycznych związanych z cyfryzacją, automatyzacją, pewnych działań w obszarze administracji publicznej i na styku pomiędzy administracją publiczną i przedsiębiorcami". Wyraził przekonanie, że "te procesy będą jeszcze lepiej, jeszcze szybciej realizowane".

"Odszedł w atmosferze skandalu"

Informacje o tym, że Cieszyński wraca do rządu, podała wczoraj Interia. Wczoraj też konferencję w tej sprawie zorganizowali posłowie KO Dariusz Joński i Michał Szczerba.

Janusz Cieszyński to człowiek, który 14 kwietnia ubiegłego roku podpisał umowę na (zakup - przyp. PAP) respiratory z handlarzem bronią i tego samego dnia przelał mu 160 milionów. Miało przyjść 1241 respiratorów, przyszło 200 i niekompletnych, brakuje na dziś jakieś 50 mln zł z odsetkami i karami plus 13 milionów VAT - powiedział Joński.

W normalnym kraju taki polityk nie miałby miejsca w życiu publicznym, najwyżej usłyszałby zarzuty prokuratorskie - ocenił.

Szczerba dodał, że resort zdrowia zakupił też w ubiegłym roku "milion testów antygenowych z Korei za 30 milionów złotych, które okazują się wadliwe". Mamy też niewyjaśnioną aferę ze środkami ochrony osobistej, maseczki, przyłbice. W efekcie Janusz Cieszyński odszedł w atmosferze skandalu - przypomniał.

Mogło sie wydawać, mówił Szczerba, że to koniec kariery Cieszyńskiego, ale okazało się, że nie.

Obu posłów to nie dziwi, bo Cieszyński ma - ich zdaniem - "ogromną wiedzę" w sprawie zakupu respiratorów oraz o tym, jaka była w tym rola służb. Ta nominacja to nagroda za to, że cicho siedział i nic nie przekazywał - zaznaczył Joński. Gdyby Cieszyński upublicznił wiedzę, którą ma, mogłoby dojść do dymisji rządu Morawieckiego - ocenił.

Postępowanie ws. respiratorów

Posłowie zapowiedzieli, że w przyszłym tygodniu będą w prokuraturze i będą się chcieli dowiedzieć, na jakim etapie jest postępowanie ws. respiratorów. Nie odpuścimy - powiedział Szczerba.

W połowie czerwca 2020 roku Joński i Szczerba złożyli w prokuraturze zawiadomienie o możliwości narażenia przez ówczesnego ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego Skarbu Państwa na straty w związku z zakupem respiratorów. Był to efekt kontroli poselskiej w Ministerstwie Zdrowia, którą podjęli po ujawnieniu kontrowersji związanych z zakupem sprzętu medycznego przez resort w trakcie epidemii Covid-19. 

Do Polski trafiło 200 respiratorów z przedpłaconych 1241 sztuk. Posłowie przekonywali, że na koncie resortu brakowało 70 mln zł z przedpłaty, która powinna być zwrócona od czterech miesięcy. Potem składali kolejne zawiadomienia w innych sprawach, związanych z zakupami covidowymi i organizacją szpitali tymczasowych.

Według posłów KO za nieudanym zakupem przez resort zdrowia respiratorów od firmy E&K stała Agencja Wywiadu, która miała poinformować MZ, że firma E&K jest na liście rekomendowanych dostawców. Jak wskazano, informacje tę udało się zdobyć dzięki kontrolom poselskim Dariusza Jońskiego i Michała Szczerby, a została potwierdzona przez raport NIK.

Zarówno Cieszyński, jak i Szumowski odpierali zarzuty opozycji; resort w związku z niedotrzymaniem terminu dostaw sprzętu przez dostawcę odstąpił od umowy i otrzymał zwrot przedpłaconych pieniędzy w kwocie ponad 14 mln euro.

Wicepremier, prezes PiS Jarosław Kaczyński w opublikowanym na początku roku oświadczeniu zapewnił, iż decyzja o podjęciu współpracy z firmą E&K została podjęta w oparciu o informacje służb specjalnych, które nie dostrzegały przeciwskazań do współpracy ze wspomnianą firmą.

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Magdalena Partyła

RMF/PAP