Mec. Bartosz Lewandowski poinformował o sprawie w środę wieczorem w serwisie X.
„Potwierdzam fakt złożenia przez mojego Klienta wniosku o wydanie listu żelaznego i złożenia oświadczenia o przebywaniu poza terytorium Unii Europejskiej” – napisał prawnik.
„Przebywa w klasztorze ze zmienionym wyglądem”, ukrywało go Opus Dei oraz Prezydent Donald Trump, był już w Serbii, Hiszpanii, a teraz jest w separatystycznym regionie Mołdawii - ironizował we wpisie Lewandowski.
Jak jednak przekazała rzeczniczka sądu ds. karnych sędzia Anna Ptaszek, z pisma oraz z koperty zawierającej wniosek Romanowskiego wynika, że przesyłka została nadana w Tyraspolu, na terenie Naddniestrza.
Adwokat wyraził nadzieję, że Sąd Okręgowy w Warszawie uwzględni argumenty obrony i wyda Romanowskiemu list żelazny. Jego zdaniem umożliwiłoby to byłemu wiceszefowi resortu sprawiedliwości wyjaśnienie sprawy w Polsce.
Wniosek wpłynął do warszawskiego sądu
W środę rzeczniczka prasowa Sądu Okręgowego w Warszawie do spraw karnych, sędzia Anna Ptaszek, poinformowała, że wniosek Marcina Romanowskiego wpłynął do sądu.
Jak przekazała, zarówno z pisma, jak i z koperty wynika, że przesyłkę nadano w Tyraspolu, na terenie Naddniestrza. To nieuznawane międzynarodowo terytorium separatystyczne, formalnie pozostające częścią Mołdawii, ale znajdujące się w strefie wpływów Rosji.
Marcin Romanowski jest podejrzanym w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura zarzuca mu między innymi udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz ustawianie konkursów finansowanych z pieniędzy funduszu.
Na wniosek prokuratury warszawski sąd okręgowy wydał wobec Romanowskiego Europejski Nakaz Aresztowania. Wcześniej za byłym wiceministrem wydano także list gończy, ponieważ służby nie zdołały ustalić miejsca jego pobytu.