Jak dowiedział się nasz reporter, planowana przez resort infrastruktury podwyżka nie pokryje w całości braków w budżecie. Wiceminister Jerzy Szmit przyznaje, że wzrost opłaty paliwowej - 20 groszy na litrze benzyny - przyniesie 40 miliardów złotych.
20 mld zł można osiągnąć jeśli podniesiemy opłatę o 10 gr na litr (cena detaliczna - przyp. red.). 40 mld zł można osiągnąć w ciągu 10 lat przy 20 gr na litrze - powiedział.
Na zarzut, że kierowcy stwierdzą, że już płacą w opłacie paliwowej na budowę dróg, polityk odpowiada: "Gdy mamy jakieś zadanie, to musimy mieć środki na jego realizację."
Dlatego resort infrastruktury przekonuje, że obok pobierania pieniędzy od kierowców, drogi będą budowane także taniej - na przykład bez pasów rozdzielających jezdnie, z węższymi przejściami dla zwierząt, częściej bez ekranów dźwiękochłonnych.
Ma być też przeprowadzona rewizja decyzji środowiskowych, skrócony ma być również termin gwarancji na drogi - z 10 do 5 lat. Resort chce także, by do budowy dróg dobrowolnie dokładały się samorządy.
(abs)