Ratownicy górscy znów ściągali turystów z Rysów. "Mieli tylko jedną latarkę"

Wtorek, 8 września (21:04)
Aktualizacja: Środa, 9 września (07:48)

Dwójka turystów poprosiła o pomoc ratowników górskich przy schodzeniu z najwyższego szczytu w Polsce - Rysów. Kobieta i mężczyzna za późno wybrali się na wyprawę i nie zabrali odpowiedniego oświetlenia. Akcja zakończyła się o godz. 2 w nocy.

Turystów noc zastała na szczycie. Mieli tylko jedną latarkę - czołówkę, która nie oświetla dostatecznie szlaku, dlatego poprosili ratowników TOPR o pomoc. Na ratunek poszkodowanym wyruszył dyżurny ratownik ze schroniska nad Morskim Okiem. Bezpiecznie sprowadził ich w dół.

We wtorek od rana w Tatrach panowała słoneczna pogoda. Ratownicy górscy zalecają planowanie górskich wypraw na godziny wczesno poranne, tak aby wrócić przed zmrokiem. Wędrowanie po zmroku jest w Tatrzańskim Parku Narodowym niedozwolone. Plan wycieczki należy dostosować do swoich umiejętności i możliwości. Konieczne jest też sprawdzanie prognoz pogody oraz odpowiednie spakowanie plecaka, w którym - oprócz prowiantu - powinien znaleźć się naładowany telefon komórkowy, ciepła odzież czy termos z gorącą herbatą.

Poprzedniej nocy z poniedziałku na wtorek ratownicy TOPR również pomagali zejść z Rysów dwójce turystów, którzy przecenili swoje możliwości i w gęstej mgle oraz ciemnościach nie potrafili samodzielnie zejść na dół. Również tej samej nocy słowaccy ratownicy górscy pomagali zejść na dół dwójce polskich turystów z Polskiego Grzebienia.

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Magdalena Partyła

Malwina Zaborowska

RMF FM/PAP