To była bardzo dobra rozmowa, nawet dużo dłuższa niż przewidywana, prawie godzinna. Głównie dotyczyła spraw natury bezpieczeństwa. To, co najważniejsze dla mnie oczywiście, to aktualna ocena sytuacji amerykańskiej, jeśli chodzi o Europę Środkową i Wschodnią – stwierdził Przydacz. Paweł Żuchowski dopytywał, jak kwestię bezpieczeństwa w naszej części świata widzą Amerykanie.
Mówię tutaj o kontekście rosyjskim. Myślę, że to nie jest najgorsza perspektywa, patrząc poprzez polskie oczy. Ameryka dalej będzie starać się aktywnie wspierać politycznie i nie tylko Ukrainę. Tak twierdzi Marco Rubio, ale z drugiej strony oczywiście jest gotowa do tego, aby poprzez negocjacje doprowadzić do trwałego pokoju. Drugim ważnym tematem były oczywiście także i sankcje. Sankcje, które są nakładane na Rosję, ale z drugiej strony wiemy, że z uwagi na sytuację na Bliskim Wschodzie czasowo te sankcje na kwestie energetyczne bywały zawieszane. Ja tutaj z naszej perspektywy apelowałem przede wszystkim o to, aby prowadzić twardą politykę wobec Rosji, bo Rosja rozumie tylko język siły – mówił minister Marcin Przydacz.
Amerykańska obecność w Polsce
Drugim najważniejszym tematem naszych rozmów była kwestia obecności amerykańskiej w Polsce. Polska oczekuje, że liczba amerykańskich żołnierzy nie tyle będzie ograniczana, co właśnie będzie zwiększana. Sytuację oczywiście wyklarował ostatni komunikat prezydenta Trumpa mówiący o dodatkowych pięciu tysiącach, ale dzisiaj zadaniem polskiej dyplomacji jest przekształcenie tej obecności z rotacyjnej na stałą i na pewno możemy tutaj liczyć na wsparcie sekretarza Rubio – zaznaczył, podkreślając, że co do zasady jest gotowość i zielone światło do dalszych rozmów w tej sprawie.
On sam oczywiście jest zwolennikiem tego, aby tak ważnych sojuszników jak Polska, położonych w tak ważnym regionie, jakim jest Europa Środkowa, w tym zakresie wspierać. Natomiast wiadomo, że kluczowe decyzje praktyczne będzie podejmował Pentagon na niższym poziomie niż tylko na poziomie ministerialnym – zaznaczył.
Dziś będzie rozmawiał w tej sprawie w Pentagonie z Elbridge'em Colby'em, czyli z zastępcą sekretarza Hegsetha, Bartosz Grodecki szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Mamy więc taką dużą, powiedziałbym, ofensywę ze strony administracji prezydenckiej. Ja dzisiaj z Marco Rubio, w czwartek Pentagonie szef BBN-u. Przekonujemy do tego, aby ta stała obecność stała się faktem. Natomiast ważne jest, aby ten pozytywny sygnał z Białego Domu, bo on jest, to jest zielone światło z Białego Domu, został przekuty na konkretne decyzje na niższym wykonawczym poziomie – mówił minister Marcin Przydacz.
Przed szczytem NATO w Ankarze
Paweł Żuchowski pytał też o zbliżający się szczyt NATO w Ankarze. Pokażemy NATO jako jedność. I to dobrze, bo to jest ważny sygnał strategiczny. A to, czego będą dotyczyć rozmowy w Ankarze, to oczywiście także kwestii wydatków, wydatków zbrojeniowych. Polska nie ma sobie tutaj nic do zarzucenia, ale są takie państwa na zachód od Polski, które nie wypełniają jeszcze tych progów i ważne jest, aby ich do tego motywować. Oczywiście będzie rozmowa także o dalszych zbrojeniach, o tym, jak zbroić siebie, gdzie kupować ten sprzęt. Będzie także rozmowa o infrastrukturze. Ja tutaj także poruszałem temat chociażby rurociągów natowskich, które są bardzo ważne. Kwestia budowy, pociągnięcia ich. Od czasów zimnej wojny one zatrzymały się na granicy niemieckiej. Chodzi o to, aby te rurociągi bezpieczeństwa właśnie można było pociągnąć nieco dalej na wschód, także i do Polski – podkreślał.
Paweł Żuchowski pytał, czy na tym szczycie mogą być już ogłoszone jakieś decyzje w sprawie Polski, obecności wojskowej, zwiększenia czy też bazy? Nie, myślę, że to będzie decyzja samej amerykańskiej strony w ramach naszych dwustronnych relacji, właśnie relacji bilateralnych. Oczywiście w 2016 roku była decyzja NATO o obecności szeregu kontyngentów sojuszniczych w Polsce, ale od tego czasu już zwiększamy obecność amerykańską czysto na zasadach dwustronnych, więc tutaj należy się spodziewać raczej pracy pomiędzy Waszyngtonem i Warszawą i raczej finalne decyzje, jestem przekonany, nie zostaną ogłoszone w perspektywie następnych dni, tylko będzie nieco później. Będzie trzeba po prostu na nie nieco poczekać – mówił Marcin Przydacz.
Jesień? – dopytywał Paweł Żuchowski. Mam nadzieję, że jak najszybciej, bo to jest bardzo ważne, bardzo ważny temat. Myślę, że będziemy więcej wiedzieć po rozmowie szefa BBN-u w Pentagonie. Jak wygląda ten horyzont czasowy. Bo to Pentagon pracuje dzisiaj nad całością obecności amerykańskiej w Europie. Wiemy, że chcą częściowo ograniczyć swoją obecność, ale mamy nadzieję, że w żaden sposób nie dotknie to Polski.
250. urodziny USA
Paweł Żuchowski na kilka dni przed 250 urodzinami Ameryki pytał też o życzenia dla USA.
Tak, Ameryka świętuje dwieście pięćdziesiątą rocznicę Deklaracji Niepodległości. Przez te dwa i pół wieku z państwa oczywiście opartego o wolność i o podstawowe wartości, ale wtedy dość małego i niekoniecznie najistotniejszego na świecie, stworzyła absolutną militarną, polityczną, gospodarczą potęgę. Więc mogę im życzyć tylko tego, aby kolejne dwieście pięćdziesiąt lat swojej historii równie dobrze się rozwijały, ale także, aby dbały o świat, bo dzisiaj rzeczywiście Stany Zjednoczone mają kluczową rolę, jeśli chodzi o zachowanie tych naszych wartości, wartości, na których zbudowana jest nasza cywilizacja - powiedział Przydacz.
Amerykanie, Europa to jest ta sama jedna wielka cywilizacja. Ale życzę też Amerykanom, aby przeszli suchą stopą przez te wszystkie napięcia, które są wewnętrznie obserwowalne. Bardzo duża polaryzacja, duże różnego rodzaju napięcia związane z ideologiami, które się tutaj pojawiają, czasami dyskusja na temat wolności słowa. Aby Stany Zjednoczone wyszły silniejszą ręką z tej, z tej wewnętrznej dyskusji. Tego im życzę. Tego życzę Amerykanom. Życzę im naprawdę wszystkiego najlepszego, bo to jest nasz dobry, ważny sojusznik i myślę, że większość z nas Polaków lubi Amerykę i chciałaby, aby Ameryka rozwijała się jak najlepiej, bo dzięki temu także i Polska jest bezpieczniejsza. I myślę, że świat jest nieco lepszy, niż gdyby był dominowany przez inne duże organizmy państwowe, na przykład takie, które są położone na wschód od naszych granic. Myślę, że świat byłby dużo, dużo gorszy – mówił szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz.