Przez lata służył jako schron. Fragmenty U-boota wydobywane w byłej Stoczni Gdańskiej

Środa, 23 marca 2016 (15:07)
Aktualizacja: Środa, 23 marca 2016 (18:52)

Niecodzienne prace w byłej Stoczni Gdańskiej. Fragmenty dawnego, niemieckiego U-boota wydobywane są tam właśnie spod ziemi. Po konserwacji mają trafić na muzealną ekspozycję. Co ciekawe, elementy kadłuba przez lata służyły za podziemny schron.

Wydobywane spod ziemi elementy to najprawdopodobniej segmenty okrętu podwodnego typu U VII. Z takich właśnie segmentów składane były kadłuby U-bootów. Zanim trafią one na ekspozycję, zostaną oczyszczone i zakonserwowane.

Docelowo mają zostać przewiezione do Twierdzy Wisłoujście. Chcemy je prezentować na Szańcu Wschodnim, jako część ekspozycji poświęconej związkom Gdańska z morzem – mówi Grzegorz Jedlicki z Muzeum Historycznego Miasta Gdańska. Dodaje, że eksponaty będą unikatowe nie tylko w skali Polski. W Europie są okręty w całości. Natomiast sekcje – takie jak my mamy – to nie. To jest po prostu czysty materiał budowlany. A sekcje, które są prezentowane gdziekolwiek, to są sekcje gotowego U-boota, pociętego na części – opowiada Jedlicki.

Jak to możliwe, że zachowały się w dobrym stanie? Wszystko wskazuje na to, że to elementy okrętu, którego budowy w Gdańsku podczas II wojny światowej nie udało się ukończyć. Najpewniej kadłub budowany z tych segmentów, nie został nigdy zwodowany. Po latach segmenty wykorzystano do budowy… schronu przeciwlotniczego. Osadzono je w gruncie, przysypano grubą warstwą ziemi.

O takim wykorzystaniu segmentów U-boota historycy z Gdańska wcześniej nie słyszeli. To jest pierwszy przypadek, o którym ja wiem. Słyszałem o wykorzystaniu jako zbiorniki. Nawet jako zbiorniki na wino! Ale jako schron? Wykorzystano to, co było na terenie stoczni. Dzięki temu uzyskano małym kosztem uzyskano – może nie pełnowymiarowy i spełniający wszelkie wymogi - ale jednak, schron dla załogi – opowiada Marcin Westphal z Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.

Choć na razie nie ma danych o pojemności i parametrach schronu, Westphal ocenia wstępnie, że w skrajnej sytuacji, rzeczywistego zagrożenia w środku mogłoby zmieścić się nawet około 200 osób. W jakimś stopniu jest to historyczna perełka. Po pierwsze elementy okrętu podwodnego, po drugie nietypowe wykorzystanie ich po II wojnie światowej przez Polaków – mówi Westphal.

Wstępnie historycy oceniają, że mają do czynienia z trzema sekcjami kadłuba sztywnego U-boota typu VII. Cały okręt tego typu składał się z co najmniej 8 takich segmentów.

Po emisji materiału o U-boocie w Faktach RMF FM skontaktował się z nami słuchacz, który jest byłym pracownikiem Stoczni Gdańskiej. Informuje, że na jej terenie było więcej podobnych obiektów. Kilka lat temu na pewno jeden, być może dwa zostały odkopane i pocięte na złom. To był chyba rejon zajezdni wózków akumulatorowych. Ten, o którym państwo wspominali, znajduje się przy bramie nr 4. Był jeszcze magazyn farb zbudowany z niewielkiej sekcji okrętu – pisze Grzegorz Laskowski. Publikujemy zdjęcia, które nam przesłał. Według naszego słuchacza pochodzą z 2007 roku.

(mpw)

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Kuba Kaługa