Przedświąteczne zmagania Polaków - obowiązków nie ubywa, a w sklepach coraz drożej

Sobota, 31 marca 2012 (19:30)

Wielkanoc coraz bliżej. Jak co roku, Polacy wpadają w tym czasie w wir zakupów oraz domowych porządków. Nasz reporter Krzysztof Kot sprawdzał, jak z przedświątecznymi obowiązkami radzą sobie Kasia i Andrzej, małżeństwo z Lublina.

Nie zaznaczono żadnej odpowiedzi !

Co zajmie Ci najwięcej czasu w przygotowaniach do Wielkanocy?

  • 55%
  • 5%
  • 7%
  • 14%
  • 5%
  • 14%
głosów: 81

Kasia i Andrzej z Lublina są małżeństwem z 10-letnim stażem. Przyznają, że po tylu latach wspólnego życia, podział obowiązków przed świętami opanowali do perfekcji. Także i u nich zdarzają się jednak małe sprzeczki i nieporozumienia. O ich przepis na przedświąteczne porządki i zakupy, oraz opinię na temat cen w polskich sklepach, pytał reporter RMF FM.

Sprzątanie - jak się dzielicie?

Ja myję okna, piorę firanki, a Andrzej pomaga mi zawieszać - mówi Kasia. Sprzątnie, odsuwanie mebli to robota dla mężczyzny, ja odkurzam - dodaje.

Ja zajmuje się dywanami, drobnymi remontami samochodu, porządkami w akwarium i pilnowaniem dzieci - wymienia Andrzej i podkreśla, że obowiązkami dzielą się mniej więcej po równo. Kasia nie do końca zgadza się z mężem. Jeśli wziąć pod uwagę sprzątanie szaf i układanie rzeczy w nich, to ja mam więcej - licytuje. Wojny domowej jednak o to nie ma. Lata małżeńskiej praktyki robią swoje.

Zakupy?

Andrzej zapytany o to, czy robi czasami zakupy odpowiada, że woli nie brać na siebie takiej odpowiedzialności. Jak wyjaśnia, jego samotne wyprawy zazwyczaj kończą się powrotem do sklepu, bo często kupi coś złego albo zapomni ważnego produktu. Dlatego pakujemy dzieci do samochodu i jedziemy wszyscy razem. W tygodniu, to co innego, ale większe zakupy tylko razem - mówi.

Kasia przyznaje, że jej mąż rzeczywiście potrzebuje asysty. Wydawałoby się, że nie można kupić nie takich rzeczy jak na zapisane na kartce, ale naprawdę można- mówi. Andrzej się nie obraża. Dla mnie to lepiej. Jakby co nie ma awantury, że czegoś nie kupiliśmy - żartuje.

Ceny?

Kasia i Andrzej zgodnie podkreślają - w sklepach jest coraz drożej. Sześć sztuk jajek to ponad 7 złotych. Za 50 złotych ledwo można kupić chleb, wędlinę i jakieś drobiazgi. Za 100 złotych może jeszcze mięso na obiad - wymieniają. Myślę, że od zeszłej Wielkanocy ceny są wyższe o około 20 procent - mówi Andrzej. To raczej smutna refleksja przed świętami, chociaż - podobno - statystycznie zarabiamy więcej. Niestety, optymizmu Głównego Urzędu Statystycznego nie podzielają Andrzej i Kasia. Ci, co mieli dużo mają jeszcze więcej. Przeciętny, statystyczny Polak miał mało i nadal ma - mówi mężczyzna. Jego żona dodaje, że osobiście nie odczuwa wzrostu płac, widzi natomiast znacznie wyższe ceny na sklepowych półkach.

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Krzysztof Kot