Prof. Gersdorf: Chodzi o to, żeby wymienić skład Sądu Najwyższego. Do tego zmierza projekt PiS

Czwartek, 13 lipca 2017 (15:24)

"Chodzi o to, żeby wymienić skład Sądu Najwyższego, do tego zmierza projekt PiS" - tak Pierwsza Prezes SN Małgorzata Gersdorf komentuje projekt posłów PiS dot. SN, który trafił do Sejmu w środę wieczorem. "Wejście ustawy w życie spowoduje zahamowanie toczących się w Sądzie Najwyższym postępowań" - dodaje profesor i podkreśla, że "według projektu PiS Sąd Najwyższy staje się sądem przy ministrze sprawiedliwości". "Liczę się z tym, że nie dotrwam do końca kadencji Pierwszego Prezesa SN" - przyznaje.

Gersdorf powiedziała, że jest po pierwszej wstępnej lekturze projektu i oceniła, że zmienia on w zasadniczy sposób charakter SN. Przyznała, że chociaż liczyła się ze zmianami w SN, to nie przypuszczała, że zajdą aż tak daleko i szeroko.

Prezes SN stwierdziła, że w projekcie chodzi o zamiany kadrowe. Do tego zmierza cały ten projekt zaprezentowany przez posłów PiS - oceniła. 

Jej zdaniem projekt zmierza do szerokiego podporządkowania SN ministrowi sprawiedliwości. To w moim przekonaniu wykracza poza trójpodział władzy, ale będziemy to jeszcze analizować, może są tam przepisy, które aż na taką ostrą ocenę nie zasługują - dodała Gersdorf.

Powiedziała również, że wejście w życie tej ustawy spowodowałoby zahamowanie postępowań, które się toczą przed SN, ponieważ tak dzieje się zawsze przy reorganizacji.

Gersdorf: Liczę się z tym, że nie dotrwam do końca kadencji

Gersdorf powiedziała, że w jej opinii sędziowie Sądu Najwyższego, którzy aktualnie orzekają w sądzie "mają najwyższy poziom merytoryczny i moralny". Zarzutów takich, że niewłaściwie orzekają stawiać im absolutnie nie można - powiedziała.Średnia rozpatrywania spraw w SN to jest siedem miesięcy, nie można więc mówić, że istnieje jakaś opieszałości w tym zakresie - dodała.

W ocenie Gersdorf "projekt (PiS - przy. red.) ma pewne niedoróbki formalne". Ale może to jest zrozumiałe, skoro pracowało nad nim tylko 50 posłów i nie jest to fachowy dokument - zaznaczyła. Za niepokojący uznała proces procedowania nad tak ważną ustawą. Przypomniała, że jest to projekt poselski, czyli nie będzie poddany konsultacjom.

Nie jestem przywiązana do tego, żeby być I prezesem SN (...); liczę się z tym, że nie dotrwam do końca kadencji. Drugiej już nie zamierzam mieć ze względu na wiek. W tej chwili jest to oczywiste, że nie dotrwam nawet do końca tej kadencji - oceniła Gersdorf.

Gersdorf zwołała na 27 lipca br. nadzwyczajne Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN.

Co zakłada projekt PiS o Sądzie Najwyższym?

Projekt posłów PiS trafił do Sejmu w środę wieczorem. Według polityków Prawa i Sprawiedliwości po zmianach orzecznictwo SN "będzie się cieszyć większym autorytetem i zaufaniem ze strony obywateli".

W SN wyodrębnione mają zostać trzy nowe Izby - Prawa Prywatnego, Prawa Publicznego i Dyscyplinarna.

Najbardziej kontrowersyjny jest jednak art. 87. projektu, który stanowi, że "z dniem następującym po dniu wejścia w życie niniejszej ustawy sędziowie Sądu Najwyższego powołani na podstawie przepisów dotychczasowych przechodzą w stan spoczynku, z wyjątkiem sędziów wskazanych przez Ministra Sprawiedliwości".

Jeżeli sędzia Sądu Najwyższego zajmujący stanowisko I prezesa SN został przeniesiony w stan spoczynku (...) zadania i kompetencje I prezesa SN wykonuje sędzia Sądu Najwyższego wskazany przez Ministra Sprawiedliwości - głosi kolejny z artykułów projektu.

Posłowie PiS zaznaczyli w uzasadnieniu projektu, że "w trakcie dyskusji nad kształtem obecnie obowiązującej ustawy o SN pojawiały się opinie o konieczności uproszczenia organizacji tego organu władzy sądowniczej, a w konsekwencji racjonalizacji układu kierowania SN".

W rozmowie z RMF FM konstytucjonalista prof. Ryszard Piotrowski mówił, że najbardziej kontrowersyjne zapisy w projekcie są właśnie te, dotyczące wpływu ministra sprawiedliwości na skład Sądu Najwyższego.

To moim zdaniem jest z konstytucją niezgodne. On nie ma konstytucyjnej legitymacji do decydowania o tym, którzy sędziowie pozostaną w Sądzie Najwyższym - powiedział nam prof. Piotrowski.

Zaznaczał jednak, że na razie to tylko wątpliwości. By je potwierdzić, potrzebna jest drobiazgowa analiza tej bardzo obszernej ustawy.

(mal)

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

RMF FM/PAP