12 osób nie żyje, a co najmniej 10 zostało ciężko rannych w wypadku polskiego autokaru na Węgrzech, do którego doszło dzisiaj w nocy. Autokar na autostradzie M3 w pobliżu miejscowości Mezohegyes z nieznanej przyczyny wjechał do rowu i dachował. Był na podkarpackich tablicach rejestracyjnych.
Część z poszkodowanych walczy o życie. Na pokładzie było 59 pasażerów i dwóch kierowców. Według wstępnych informacji, kierowca zasnął. Prokuratura Okręgowa w Krośnie wszczęła śledztwo w sprawie wypadku.
Informacje o zdarzeniu przekazał o poranku premier Węgier Peter Magyar. Na te wiadomości zareagował prezydent Karol Nawrocki.
Z głębokim bólem przyjąłem tragiczną wiadomość o wypadku polskiego autokaru na Węgrzech, w którym zginęło tak wielu naszych Rodaków. W obliczu tej niewyobrażalnej tragedii, która dotknęła nas wszystkich, łączę się w modlitwie i głębokim współczuciu z rodzinami oraz bliskimi ofiar - napisał prezydent na platformie X.
Chwilę wcześniej zareagował minister spraw zagranicznych, wicepremier Radosław Sikorski.
Potwierdzam zaistnienie tragicznego wypadku autokaru z polskimi turystami na Węgrzech. Służba konsularna działa. Jesteśmy w kontakcie z władzami węgierskimi. MSZ będzie podawał sprawdzone informacje - napisał na platformie X szef naszej dyplomacji.
Na tragedię zareagował także premier Doland Tusk, który złożył kondolencje rodziom ofiar. MSWiA poinformowało, że wojewoda podkarpacka zwołała sztab kryzysowy w związku z wypadkiem. Uruchomiono specjalną infolinię dla bliskich rodzin zmarłych i poszkodowanych pielgrzymów. Szczegóły poniżej.