Poparzeni bracia ze Skierniewic za dwa tygodnie wyjdą ze szpitala

Poniedziałek, 22 listopada 2010 (15:46)

Wszystkie przeszczepy skóry przyjęły się u starszego z braci, którzy zostali poparzeni w pożarze samochodu w Skierniewicach, w Łódzkiem. U młodszego chłopca rany twarzy goją się tak dobrze, że jest bardzo duża szansa, że Kuba nie będzie miał nawet blizn.

W tej chwili przeszczepy skóry u Bartosza są pod kontrolą i wkrótce lekarze rozpoczną rehabilitację. Dziecko przeszło kilka operacji dłoni i rąk. Wszystko wskazuje na to, że chłopiec nie będzie potrzebował dodatkowych zabiegów - wyjaśnia kierownik Kliniki Chirurgii i Onkologii Dziecięcej, prof. Ewa Andrzejewska. Nie ma żadnych komplikacji.

Gorzej jest z oparzeniami twarzy u starszego brata, bo chociaż skóra goi się samoistnie, to prawdopodobnie dziecko będzie miało ślady na całe życie.

W zdecydowanie lepszej formie jest Kuba, który już biega po szpitalnych korytarzach. Co prawda, jeszcze lekarze przyglądają się z uwagą jego jednej, poparzonej ręce, ale na razie nie potrzeba specjalnej terapii silikonowej.

Za 2 tygodnie chłopcy będą mogli wrócić do domu.

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Agnieszka Wyderka