Półtora miliona złotych kosztowały nowe gadżety posłów

Czwartek, 1 marca 2012 (07:42)

Powiało nowoczesnością w polskim Sejmie. Posłowie dostali tablety zakupione przez Kancelarię Sejmu. Ma to zmniejszyć ilość papieru zużywanego w pracach parlamentu. Kancelaria Sejmu wydała 1,5 mln złotych na zakup 500 urządzeń. Według wiceszefa kancelarii Jana Węgrzyna, zakup tabletów powinien się zwrócić w ciągu dwóch lat.

W Sejmie powstał specjalny punkt konsultacyjny, w którym - jak mówi Węgrzyn - jeśli ktoś z posłów ma jakieś problemy z tabletem, może otrzymać pomoc. Rozmowy są na wysokim stopniu szczegółowości, zaawansowane technicznie - stwierdził wiceszef kancelarii. Jednak - według niego - dla niedużej grupy posłów tablet może być nowością, dla większości to "bułka z masłem". Zdaniem pracownika sklepów dystrybuujących tablety, który udziela posłom porad, parlamentarzyści są "pojętnymi uczniami".

Posłowie - w większości - zachwyceni

Posłowie w większości przychylnie podchodzą do zmiany. Jak ja widzę, ile papieru się przewalało do tej pory, to uważam, że to bardzo dobry pomysł - mówi poseł SLD Ryszard Kalisz. Zapewnia, że jak najszybciej postara się opanować urządzenie. Jeśli potrafię posługiwać się smartphonem i laptopem, to powinno to przyjść łatwo - uważa.

Także posłanka PO Iwona Śledzińska-Katarasińska jest zdania, że to dobrze, iż Sejm "zamierza skończyć z produkcją ton papierów". Przyznaje, że już korzystała z tabletu. Może, jak do tej pory, jestem bardziej przyzwyczajona do papierowej wersji pracy, ale tablet jednak przyspiesza tempo wymiany informacji - podkreśla.

Tablet jest urządzeniem bardzo przydatnym podczas pracy parlamentarnej także dla posła PiS Mariusza A. Kamińskiego. To bardzo łatwy kontakt z wyborcami, bo można na bieżąco, w każdej chwili odebrać mail od wyborcy i odpisać na niego - mówi poseł PiS. Kamiński dodaje, że od roku używa prywatnego tabletu i może powiedzieć, że "jest to urządzenie ekologiczne, bo (...) ani razu od tamtej pory nie skorzystał z wersji papierowej któregokolwiek z projektów ustaw czy opinii".

Wyposażenie posłów w tablety pozytywnie ocenia także Andrzej Dera z klubu Solidarna Polska. Sprzęt ten jest synonimem nowoczesności. Uważam, że przysyłanie ton papierów może być zastąpione dużo tańszym i sprawniejszym przekazywaniem posłom plików. Zdecydowanie ułatwi to pracę kancelarii oraz samym parlamentarzystom - uważa.

Jedynie poseł PSL Eugeniusz Kłopotek przyznaje, że nie jest entuzjastą tabletów. Niektórzy lubią nowoczesność. Ja jestem tradycjonalistą. Pewnie nie odbiorę urządzenia - zapowiada. Dodaje, że jest zwolennikiem czytania sejmowych dokumentów, podobnie jak gazet, w papierowej wersji. Nie wiadomo jedynie, co stanie się z nieodebranym przez posła tabletem.

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

RMF24-PAP