Półnaga pacjentka leżała na podłodze w szpitalu. Czekała na pomoc kilka godzin?

Poniedziałek, 23 listopada 2020 (16:20)

W mediach społecznościowych pojawiły się ostatnio zdjęcia półnagiej pacjentki Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Zgierzu. Widać na nich kobietę leżącą na podłodze z częściowo opuszczonymi spodniami i ciałem ubrudzonym fekaliami. Autor zdjęć uważa, że przez kilka godzin nikt nie zareagował. Szpital zaprzecza.

Zdjęcia pojawiły się w sieci w niedzielę. Widać na nich półnagą kobietę leżącą z częściowo zdjętymi spodniami. Ponadto, fragmenty jej ciała ubrudzone były odchodami. Kobieta wymagała pilnej interwencji ze strony personelu, ale jak twierdzi autor zdjęć - nikt nie zareagował przez kilka godzin. Szpital temu zaprzecza.

Dyrekcja Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Zgierzu odniosła się do tej sprawy w stosownym oświadczeniu.

Jest nam niezmiernie przykro z zaistniałej sytuacji, ponieważ personel szpitala kieruje się niezwykłą empatią oraz chęcią pomocy. Zapewniamy, że sprawa zostanie wnikliwie sprawdzona - napisał szpital w oświadczeniu. 

Placówka podkreśla, że sprawa zostanie wnikliwe sprawdzona, a "jeśli doszło do zaniedbania zostaną wyciągnięte konsekwencje".

Nikt nie zareagował? Szpital zaprzecza

Na stronie internetowej Szpitala Wojewódzkiego w Zgierzu pojawiło się kolejne oświadczenie.

Przeanalizowaliśmy raporty pielęgniarskie a także wyjaśnienia personelu medycznego z nocy 21.11 oraz z dnia 22.11 i stanowczo zaprzeczamy, że pacjentka przez kilka godzin leżała przy swoim łóżku  (...) Zdjęcia publikowane w Internecie, a które ilustrują nieszczęśliwą sytuację, przedstawiają wydarzenie, które trwało najdłużej kilka minut. Pielęgniarki schodzące z nocnej zmiany zrobiły obchód tuż przed wyjściem z oddziału. Na miejscu zostali opiekunowie medyczni, ratownicy medyczni, lekarz oraz tuż obok pielęgniarki anestezjologiczne. W tym czasie nikt z pacjentów nie wzywał pomocy ani nie alarmował, w żaden sposób, że któremuś z pacjentowi jest potrzebna pomoc - czytamy w oświadczeniu na stronie internetowej placówki.

Szpital dodał, że pielęgniarki ze zmiany dziennej wchodząc na obchód natychmiast zajęły się pacjentką i zawiadomiły lekarza o zaistniałej sytuacji.

Placówka komentuje zachowanie autora zdjęć

Nie chcemy oceniać zachowania osoby, która robiła zdjęcia potrzebującej pomocy pacjentce, ale nie potrafimy zrozumieć, dlaczego zamiast poinformować o nieszczęściu personel medyczny, który wystarczyło zawołać, wysyłała fotografie chorego i odartego z godności człowieka - napisano.

"Jest nam bardzo przykro, z powodu zaistniałej sytuacji, do której doszło. Nie zgadzamy się jednak na rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji, oczernianie personelu, który od początku pandemii ratuje ludzkie życie. Oświadczamy, że nie godzimy się na wyzywanie naszych lekarzy i pielęgniarek i będziemy na to stosownie reagować" - czytamy na stronie internetowej szpitala.

Placówka zapowiedziała, że w związku z rozpowszechnianiem nieprawdziwych informacji i tym samym zniesławieniem - o sprawie powiadomione zostaną organy ścigania.

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Michał Gardyas