Policjantka ws. Amber Gold. "Miałam wrażenie, że sprawa była lekceważona przez prokuraturę"

Czwartek, 17 listopada 2016 (10:11)
Aktualizacja: Czwartek, 17 listopada 2016 (17:01)

Komisja śledcza ds. Amber Gold zdobędzie dokumentację medyczną prokurator z Gdańska, która nie pojawiła się na pierwszym przesłuchaniu. Posłowie chcą zweryfikować stan zdrowia Barbary Kijanko, nazywanej kluczowym świadkiem w sprawie, dlatego dzisiaj będą głosowali nad wnioskiem o zabezpieczenie dokumentów przez Prokuratora Generalnego. Przed komisją odbyło się przesłuchanie świadków, m.in. policjantki prowadzącej dochodzenie w sprawie.

Posłowie podejrzewają, że Barbara Kijanko unika spotkania z komisją, dlatego szukają kolejnych możliwości sprawdzenia, jak czuje się prokurator i czy rzeczywiście nie może powiedzieć, co wie o działaniu piramidy finansowej, jako prokurator, która umorzyła postępowanie w sprawie Amber Gold.

Z prośbą o zabezpieczenie dokumentów zwrócił się Zakład Medycyny Sądowej w Szczecinie - tamtejsi biegli ocenią stan zdrowia prokurator, ale przed  zbadaniem potrzebują historii i przebiegu choroby oraz wglądu do wystawianych od czerwca zwolnień lekarskich.

Miałam wrażenie, że sprawa Amber Gold była lekceważona przez prokuraturę w Gdańsku - zeznała policjantka Katarzyna Tomaszewska-Szyrajew.

Policjantka podkreślała utrudniony kontakt z prokuraturą. Prokurator prowadząca Barbara Kijanko nie odbierała telefonów w czasie pracy, więc wszystkie zdobyte informacje były przesyłane faksem. Policjantka mówiła też o utrudnionych oględzinach złota w skarbcu Amber Gold i nieodpowiednim zabezpieczeniu dokumentów.

Aspirant stwierdziła, że w momencie, kiedy zajmowała się sprawą, nie czuła się właściwym gospodarzem, dodała że miała niewielkie doświadczenie w badaniu przestępczości gospodarczej, a w trakcie rozmów informowała swoich przełożonych o podejrzewanych nieprawidłowościach. 

Po południu sejmowa komisja śledcza ds. Amber Gold rozpoczęła przesłuchanie prokuratora Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz Piotra Gronka, który zastępował prok. Kijanko w kwietniu 2012 r., w czasie gdy przebywała ona na zwolnieniu chorobowym. Wydano polecenie, aby postępowanie zawieszone podjąć i to bezzwłocznie uczyniłem - stwierdził prok. Gronek.

Świadek mówił też, że w czasie gdy zastępował prok. Kijanko do gdańskiej prokuratury wpłynęło pismo KNF o udzielenie informacji, czy została już przygotowana lub kiedy powstanie opinia biegłego w sprawie Amber Gold.

W związku z tym, że wówczas w naszej prokuraturze nie było ani akt głównych, ani akt podręcznych tej sprawy, nie miałem możliwości zweryfikowania tego, kto jest biegłym i na jakim etapie jest to postępowanie - powiedział.

Dodał, że wówczas skontaktował się funkcjonariuszką policji Katarzyną Tomaszewską-Szyrajew, która zajmowała się tą sprawą w Komendzie Miejskiej Policji, aby skontaktowała się z biegłym i uzyskała od niego informacje dotyczące opinii. Pani Tomaszewska oddzwoniła tego samego dnia, informując, że biegły Roman Gierszewski nie pracuje obecnie nad tą opinią, ponieważ nie ma akt sprawy, ani załączonych do nich dokumentacji, bez których nie jest w stanie prowadzić prac nad opinią - mówił Gronek.

Dodał, że z jego ustaleń wynikało, iż w styczniu 2012 akta te zostały przekazane do gdańskiej Prokuratury Okręgowej "na polecenie tej jednostki" i nie zostały zwrócone. Wskazał też, że tego samego dnia poinformował o tej sytuacji swoją przełożoną prok. Marzannę Majstrowicz.

Nie wiem jakie czynności w związku z tym podjęła prok. Majstrowicz, ale wnioskuję, że były one skuteczne, gdyż następnego dnia lub dwa dni później te akta zostały mi przedłożone - powiedział.

Zaznaczył jednocześnie, że wraz z aktami dostarczono mu pismo przewodnie z Prokuratury Okręgowej, w którym polecono, by wydać postanowienie o podjęciu zawieszonego dochodzenia ws. Amber Gold. "ze względu na to, że uznano, iż zawieszenie postępowania było niezasadne".

 (abs+j.)

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Patryk Michalski

RMF FM/PAP