Pół Krakowa do zabudowy

Wtorek, 14 października 2008 (06:41)

Od przyszłego roku nie trzeba będzie przeprowadzać uciążliwej procedury odrolnienia, aby na wybranym terenie wybudować dom - postanowił Sejm. Zlikwidowane zostanie wąskie gardło w przygotowaniu inwestycji budowlanych - mówi "Dziennikowi Polskiemu" Grzegorz Stawowy, przewodniczący Komisji Planowania Przestrzennego Rady Miasta Krakowa.

W Krakowie aż 45 proc. terenów stanowią grunty rolne. Podobnie jest w Warszawie, gdzie połowę powierzchni miasta to obszary rolnicze, sady, łąki i pastwiska. Teraz, aby je odrolnić, trzeba uzyskać zgodę marszałka województwa lub ministra rolnictwa, w zależności od klasy gruntu. Kiedy nowelizacja ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych, którą w piątek przegłosował Sejm, wejdzie w życie o takie pozwolenie nie trzeba będzie się już starać.

Nie oznacza to jednak, że grunty rolne automatycznie zmienią swoje przeznaczenie. Zniknie tyko uciążliwa procedura, która teraz jest obowiązkowa - mówi Magdalena Jaśkiewicz, dyrektor Biura Planowania Przestrzennego Urzędu Miasta Krakowa.

Na gruntach rolnych będzie można więc wybudować osiedle mieszkaniowe pod warunkiem, że urzędnicy z Wydziału Architektury uznają, że nie ma do tego przeciwwskazań. W ten sposób to samorządy będą decydować, o tym, które tereny chcą pozostawić zielone, a które wykorzystać pod inwestycje. Już teraz jednak ceny rolnych działek w mieście niewiele różnią się od budowlanych, są tańsze najwyżej o 20 proc.

Choć działki rolne zajmują połowę obszaru Krakowa to nie są od wielu lat uprawiane. Ci, którzy chcą je kupić są w stanie zaoferować grube pieniądze, jeśli działki znajdują się w atrakcyjnej lokalizacji. Wiem od deweloperów, że działki rolne przy ul. Buszka przy Błoniach wyceniane były na 130 tys. zł za ar - mówi Stawowy. Rekordowe ceny działek na Woli Justowskiej wynoszą aż 140 tys. zł za ar.

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

RMF FM - newsroom