PiS żąda wyjaśnień, Rostowski odpowiada

Środa, 25 marca 2009 (11:38)

Nie posiadam akcji żadnego banku, nie doradzam żadnemu bankowi, ani od 10 lat nie współpracuję z żadnym bankiem czy funduszem inwestycyjnym - w ten sposób minister finansów Jacek Rostowski odpiera zarzuty PiS, które domaga się, by Centralne Biuro Antykorupcyjne sprawdziło oświadczenie majątkowe ministra. Jarosław Kaczyński zarzucił mu zatajenie informacji, w których bankach wziął kredyty hipoteczne.

Oprócz współpracy z bankiem Pekao SA nie doradzałem ani nie współpracowałem z żadnym bankiem czy funduszem inwestycyjnym od ponad 10 lat. Jako doradca banku Pekao SA zajmowałem się przygotowywaniem analiz makroekonomicznych - napisał Jacek Rostowski w oświadczeniu, opublikowanym na stronie internetowej resortu finansów. Minister wyszczególnił również źródła swoich dochodów. Oprócz pensji ministerialnej dodatkowym źródłem dochodów Rostowskiego są dochody z wynajmu mieszkań, odsetki od lokat bankowych, dochody ze środków w funduszu pieniężnym Pionier oraz z tytułu praw autorskich od opublikowanych książek.

Wszystkie te dochody są ujęte w moim - publicznie dostępnym - oświadczeniu majątkowym. Oprócz wynajmu mieszkań nie prowadzę żadnych interesów w Wielkiej Brytanii - podkreślił minister.

Odniósł się również do kwestii zaciągniętych przez siebie kredytów. Przy zajmowaniu funkcji publicznej zadłużenie hipoteczne nie jest przedmiotem badania potencjalnego konfliktu interesów. Trudno sobie wyobrazić, jak taki konflikt interesów mógłby powstać - napisał.

Centralne Biuro Antykorupcyjne to najlepsza instytucja do wyjaśnienia wątpliwości wokół oświadczenia majątkowego ministra finansów - stwierdził Jarosław Kaczyński. Prezes PiS na konferencji prasowej tłumaczył, dlaczego sytuacja majątkowa Rostowskiego powinna być zbadana. Jak zaznaczył, akurat w przypadku szefa resortu finansów to istotne, w jakich instytucjach zagranicznych ma zobowiązania. Kaczyński pytał również, w jaki sposób Rostowski z pensji ministra spłaca tak duży kredyt: O ile sobie przypominam, to jest 165 tys. funtów, a więc suma, od której i raty, i odsetki są wysokie. Krótko mówiąc – chcemy mieć tutaj pełną jasność.

Ale były premier się pomylił, bo

, a kredyty spłaca m.in. z wynajmu mieszkań, na które zaciągnął kredyty: Kredyty zaciągnąłem w towarzystwie budownictwa społecznego i specjalistycznej firmie hipotecznej w Wielkiej Brytanii. Kredyt na sumę 32 tys. funtów zaciągnięty był w Cheltenham and Gloucester Building Society w 1993 r. na przebudowę domu rodzinnego. Pozostałe dwa kredyty zaciągnięte były w Paragon Mortagages PLC na zakup mieszkań na sumy: 80 tys. funtów w 1998 r. (obecnie do spłacenia pozostaje ok. 51 tys. funtów) i 102 tys. funtów w 2000 roku - czytamy w oświadceniu.

Jasności o finansach i kredytach swojego ministrach nie miał na pewno Donald Tusk. Premier nie wiedział, że w oświadczeniach majątkowych należy szczegółowo opisać dany kredyt, w tym wpisać nazwę pożyczkodawcy. Nigdy nie brałem kredytów, dlatego mam tu małą orientację - zaznaczył. Dopiero przy pomocy rzecznika rządu Tusk stwierdził, że Rostowski złożył korektę oświadczenia majątkowego i dopisał nazwy banków.

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

RMF FM - newsroom