Pijany 46-latek twierdził, że na pokładzie samolotu jest bomba. Usłyszał zarzut

Poniedziałek, 27 lutego 2017 (09:02)

Zarzut usiłowania wywołania fałszywego alarmu bombowego usłyszał 46-letni mieszkaniec Gdańska - dowiedział się reporter RMF FM. Mężczyzna w sobotni poranek postawił na nogi wszystkie służby. Poinformował, że na pokładzie samolotu lecącego z Dubaju do Warszawy jest ładunek wybuchowy.

46-latek zadzwonił na numer alarmowy 112. Połączenie odebrano w Gdańsku. Ruszyła proceduralna machina. Zgłoszenie przekazano Komendzie Głównej Policji, Straży Granicznej oraz obsłudze lotniska w Warszawie.

W ciągu mniej więcej godziny i 20 minut udało się ustalić dwa adresy, pod którymi mógł przebywać autor połączenia. Okazało się, że mężczyzna kończył właśnie rozpoczętą poprzedniego dnia imprezę. Miał w wydychanym powietrzu ponad 2 promile alkoholu.

Wczoraj postawiono mu zarzut. 46-latek tłumaczył, że był to głupi żart. Grozi mu teraz do 8 lat więzienia. Został też objęty dozorem policyjnym.

(MRod)

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Kuba Kaługa