"Piątka dla zwierząt" uchwalona. "Koniec koalicji. Prawdopodobnie rząd mniejszościowy"

Czwartek, 17 września (23:55)
Aktualizacja: Piątek, 18 września (08:26)

Ustawa "Piątka dla zwierząt" została w nocy uchwalona przez Sejm. Za opowiedziało się 356 posłów, przeciw: 75, wstrzymało się 18. Wcześniej Sejm przyjął blok poprawek zgłoszonych w drugim czytaniu przez PiS do projektu noweli ustawy o ochronie zwierząt. Poprawki m.in. przywracają przepisy ograniczające ubój rytualny i wprowadzają roczne vacatio legis dla zakazu hodowli zwierząt na futra. "Piątka dla zwierząt" to flagowy projekt prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Pytany, o skutki głosowania, Marek Suski z PiS - gość Porannej rozmowy w RMF FM powiedział: na dziś koalicji nie ma. Jesteśmy zdecydowani na rząd mniejszościowy - zaznaczył.

W piątek przed godz. 1.00 Sejm uchwalił nowelę ustawy o ochronie zwierząt, która m.in. zakazuje hodowli zwierząt na futra i wprowadza ograniczenia uboju rytualnego.

Za jej przyjęciem głosowało 356 posłów, 75 było przeciw, a 18 wstrzymało się od głosu.

Jak kto głosował?

Przeciwko uchwaleniu noweli głosowali wszyscy posłowie z Solidarnej Polski, w tym: Tadeusz Cymański, Sebastian Kaleta, Jan Kanthak, Janusz Kowalski, Jacek Ozdoba, Michał Wójcik, Marcin Warchoł, Zbigniew Ziobro, Michał Woś.

Z Porozumienia przeciwko opowiedzieli się: Andrzej Sośnierz i Mieczysła Baszko, a z PiS m.in. minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski, Zbigniew Dolata, Teresa Glenc, wiceszef klubu Lech Kołakowski, Bartłomiej Wróblewski.

Minister rozwoju, wicepremier Jadwiga Emilewicz (Porozumienie) poparła nowelizację, a 15 posłów Porozumienia wstrzymało się od głosu, w tym lider ugrupowania Jarosław Gowin.

Nie ma koalicji?

"To nie jest koniec świata, a koniec koalicji i prawdopodobnie rząd mniejszościowy" - skomentował w piątek na antenie RMF FM poseł PiS Marek Suski "niesubordynację" koalicjantów Prawa i Sprawiedliwości. "Uważam, że nasi byli koalicjanci powinni pakować już biurka" - dodał.

Marek Suski: Koalicji od wczoraj nie ma /RMF FM


O czym mówi ustawa?

Nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt wprowadza m.in. zakaz hodowli zwierząt na futra, zakaz wykorzystywania zwierząt w celach rozrywkowych i widowiskowych, ubój rytualny tylko na potrzeby krajowych związków wyznaniowych.

Kwalifikacje osób uprawnionych do uboju rytualnego, jego warunki i metody określać ma w drodze rozporządzenia minister rolnictwa w porozumieniu z ministrem spraw wewnętrznych. Podmiotom wykonującym ubój rytualny ma przysługiwać rekompensata z budżetu państwa z tytułu ograniczenia lub zaprzestania tej działalności.

Zmiany zakładają też m.in. wykluczenie cyrków z listy podmiotów, które mogą sprowadzać zwierzęta z zagranicy.

Nowe przepisy przewidują także utworzenie Rady ds. zwierząt przy ministrze właściwym do spraw administracji publicznej. W skład Rady mają wchodzić przedstawiciele stowarzyszeń ochrony zwierząt, schronisk, instytucji naukowych, lekarze weterynarii oraz hodowcy. Organ ma składać roczne sprawozdania na temat dobrostanu zwierząt.

Nowelizacja ma wejść w życie po upływie 30 dni od dnia ogłoszenia, z wyjątkiem m.in. przepisów dotyczących zakazu chowu zwierząt na futra, które mają wejść w życie po upływie 12 miesięcy oraz przepisów dotyczących m.in. zakazu trzymania zwierząt domowych na uwięzi w sposób stały, które mają wejść w życie po upływie 6 miesięcy od ogłoszenia.

Zgrzyt w koalicji

Ustawy "Piątka dla zwierząt" oraz o bezkarności urzędników w walce z Covid-19 stały sią kością niezgody wśród koalicjantów. Na wniosek klubu PiS ustawa "covidowa" została wycofana z bloku czwartkowych głosowań, choć szef klubu Ryszard Terlecki zapowiedział: "Wrócimy do tego z pewnością".

Jak chodzi o negocjajce umowy koalicyjnej to Zbigniew Ziobro i Jarosław Gowin chcą wpisać do niej podział miejsc na listach wyborczych w ramach Zjednoczonej Prawicy. Jarosław Kaczyński nie chce się na to zgodzić - woli trzymać koalicjantów w szachu. SP i Porozumienie wetem ustaw o zwierzętach chcieli pokazać, że bez nich Kaczyński straci kontrolę nad Sejmem. 

Przed głosowaniem „Piątki dla zwierząt” Prawo i Sprawiedliwość straszyło koalicjantów z Solidarnej Polski i Porozumienia wcześniejszymi wyborami. "Jeżeli zajdzie taka sytuacja, to pójdziemy na wybory, oczywiście sami" - powiedział Terlecki po posiedzeniu klubu, z udziałem wyłącznie posłów PiS - bez polityków Solidarnej Polski i Porozumienia.

Według jego relacji, Jarosław Kaczyński ostrzegł członków klubu, że konsekwencją niesubordynacji podczas głosowań w Sejmie może być zawieszenie w prawach członka partii.

"Prezes (PiS) bardzo stanowczo ostrzegł tych, którzy by chcieli inaczej głosować, niż wskazuje to partia, ale też powiedział, że konsekwencją ewentualnej niesubordynacji mogą być bardzo poważne konsekwencje wobec osób, które tak postąpią, łącznie z zawieszeniem w prawach członka partii, utratą wszelkich stanowisk i funkcji zarówno w Sejmie, jak i w okręgach" - powiedział szef klubu.

Ujawnił również, że w czasie posiedzenia Jarosław Kaczyński odniósł się do trwających negocjacji z Porozumieniem i Solidarną Polską ws. rekonstrukcji rządu i nowej umowy koalicyjnej.

"Prezes (PiS) odniósł się do sytuacji negocjacji z naszymi koalicjantami, stwierdzając, że w tej sytuacji te negocjacje nie mają sensu, skoro nasi dotychczasowi koalicjanci występują z innym programem, z innymi pomysłami, z innymi wskazaniami do głosowań niż cały klub" - powiedział Terlecki dziennikarzom.

Jego zdaniem negocjacje wewnątrz Zjednoczonej Prawicy "rokowały pewne nadzieje", ale zostały zawieszone. "Jeśli nasi koalicjanci poskromią oczekiwania i zastosują się do decyzji kierownictwa Zjednoczonej Prawicy, to będzie można do nich wrócić" - zastrzegł Ryszard Terlecki.

Nie wykluczył jednak innego scenariusza. "Jeżeli sytuacja do tego zmusi, to rekonstrukcja (rządu) nastąpi bez uzgodnień z naszymi koalicjantami" - stwierdził.

Zaznaczył jednak również, że rząd mniejszościowy nie wchodzi w grę. "Jeżeli zajdzie taka sytuacja, to pójdziemy na wybory, oczywiście sami" - podsumował.


Kaczyński dyscyplinuje swoich posłów

Jak informował reporter RMF FM Mariusz Piekarski, według głosów wewnątrz klubu PiS, Jarosław Kaczyński chciał przede wszystkim przywołać do porządku swoich posłów. W środę okazało się, że przeciwko ustawie o ochronie zwierząt wystąpiło 35 posłów i to nie tylko Solidarnej Polski, ale także spora grupa polityków PiS. Jawnie więc zignorowali słowa Kaczyńskiego i dyscyplinę klubową. W nocy wśród 75 głosujących przeciw ustawie było 38 posłów klubu Prawa i Sprawiedliwości. Mogą otrzymać miejsc na listach w wypadku przedterminowych wyborów, co oznacza dla nich szybki koniec kariery - zauważa nasz dziennikarz.

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Joanna Potocka

RMF FM/PAP