Peter V.: PiS chciał się ze mną układać w zamian za haki na PO

Sobota, 29 marca 2008 (17:57)

PiS szukał u mnie haków na Platformę Obywatelską - ujawnia w wywiadzie dla Newsweeka Peter V. W kampanii wyborczej 2005 politycy PiS proponowali mi ukręcenie łba sprawie mojego ułaskawienia w zamian za haki na działaczy Platformy Obywatelskiej - ujawnia Peter Vogel w rozmowie z "Newsweekiem".

Tuż przed zakończeniem parlamentarnej kampanii wyborczej w 2005 roku dotarły do mnie informacje, że czołowych polityków PiS interesują wszystkie możliwe haki na działaczy Platformy. Poprzez różne osoby zaczęły do mnie docierać sygnały typu - czy bym się przypadkiem nie mógł przysłużyć? - mówił kilka miesięcy temu "Newsweekowi" Peter V.

Peter V., w rzeczywistości Piotr Filipczyński, to szwajcarski bankowiec polskiego pochodzenia. Ma też niemieckie obywatelstwo. V. został przez media nazwany "kasjerem lewicy". Ten przydomek zyskał dzięki obsługiwaniu w latach 90. ubiegłego wieku kont trzydziestu polityków, głównie z lewicy.

Mężczyzna został skazany w 1971 r. na 25 lat więzienia za morderstwo kobiety na tle rabunkowym, ukradł jej 12 tysięcy złotych. Rada Państwa złagodziła mu wyrok do 15 lat, ale po ośmiu latach wyszedł na wolność w ramach przerwy w odbywaniu kary. W 1983 r., jeszcze w czasie trwania stanu wojennego, otrzymał paszport od władz PRL i wyjechał z Polski.

Od 1987 roku był poszukiwany listem gończym. Dziesięć lat temu został aresztowany w Szwajcarii - już pod zmienionym nazwiskiem - i w wyniku ekstradycji przekazany do Polski. W lipcu 1999 r. została jednak wszczęta wobec niego procedura zakończona ułaskawieniem w trybie nadzwyczajnym przez ówczesnego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

RMF FM - newsroom