Ostatnia próba stoczniowa Ślązaka. Niedoszła korweta po raz drugi w morzu

Wtorek, 20 listopada 2018 (14:34)

"Ślązak" - dawna korweta "Gawron", a przyszły okręt patrolowy naszej Marynarki Wojennej po raz drugi wychodzi dziś w morze. Do końca marca jednostka ma zostać przekazana siłom zbrojnym. Historia jej budowy sięga 2001 roku. Na razie nie wiadomo, kiedy okręt będzie mógł wejść do służby.

Gdy jednostkę przejmie Marynarka Wojenna, konieczne będzie przeprowadzenie kolejnych prób morskich i innych prób, między innymi uzbrojenia. Od rezultatów tych działań zależne będą dalsze terminy związane z wprowadzaniem do służby nowego okrętu.

"Ślązak" jednak był już w morzu i jak zapewniają władze Stoczni Wojennej pomyślnie przeszedł pierwsze próby. Te odbyły się między 14 a 17 listopada. Sprawdzane były między innymi układy napędowe, przy różnych konfiguracjach pracy silników, a także przeróżne systemy, choćby chłodzenia, przeciwpożarowy czy nawigacyjny.  

Władze Stoczni Wojennej przyznają jednak, że pojawił się kłopot z jednym z silników pneumatycznych. Mamy tam pewien kłopot z czwartym silnikiem do ładowania powietrza, który musi być w taki sposób wyregulowany, żeby zadziałał w automacie. Póki co odpaliliśmy go ręcznie, przy prędkości prawie 20 węzłów. Natomiast powinien się załączać automatycznie i tutaj zgłosiliśmy potrzebę serwisu zagranicznemu producentowi. Serwis jest w drodze, także myślę, że uda się to w ciągu kilku następnych dni wyregulować i powinno być w porządku - mówił prezes Stoczni Wojennej Konrad Konefał.

"Ślązak" kolejny raz wyszedł w morze dziś. To mają być już ostatnie, wewnętrzne próby prowadzone przez Stocznię Wojenną. W trakcie ich trwania jednostka ma między innymi przekroczyć prędkość 30 węzłów na godzinę. Potem to już zaczyna się formalny program prób wojskowych. Program prób morskich i program prób zdawczo-odbiorczych. To są wojskowe procedury, one muszą trochę trwać. Między innymi jest test prędkości na mili pomiarowej, będą testy na poligonie, strzelania - mówił dziś Konefał.

"Ślązak" to spadkobierca tak zwanej korwety "Gawron", której budowa rozpoczęła się w 2001 roku. W 2012 roku zdecydowano, że na bazie jej kadłuba zbudowany zostanie okręt patrolowy. Budowana wciąż jednostka została zwodowana ponad 3 lata temu. Ma 95 metrów długości, 13 metrów szerokości. Uzbrojona jest w 76-milimetrową armatę OTO Melara, dwa 30-milimetrowe działka Marlin-WS, cztery wyrzutnie pocisków przeciwlotniczych krótkiego zasięgu i cztery wielkokalibrowe karabiny maszynowe. Władze Stoczni Wojskowej nadal widzą możliwość dozbrojenie okrętu, tak by rzeczywiście mógł on mieć status korwety. 

Ten okręt jest przygotowany do zamontowania torped i rakiet. Jeżeli tylko taka decyzja zapadnie, o zakupie tego uzbrojenia, to okręt i stocznia są przygotowane do zamontowania tego uzbrojenia. System walki zamontowany na okręcie przewiduje to dodatkowe uzbrojenie, także nie będzie trzeba go rozbudowywać, on już ma te funkcjonalności. Tylko trzeba będzie je po prostu zamontować. On może pełnić rolę korwety - mówił Konefał.

W jego ocenie realna budowa jednostki to tylko 5,5 roku prac. Reszta czasu - liczonego od 2001 roku - to przestoje związane z brakiem finansowania lub zmieniającymi się decyzjami dotyczącymi przeznaczenia lub uzbrojenia "Ślązaka"/"Gawrona". Zdaniem Konefała pełny koszt budowy - licząc od 2001 roku - zamknąć powinien się w kwocie około 1,2 mld złotych. Oczywiście gdyby budowa trwała nieprzerwanie, tak jak powinna, to pewnie by to kosztowało mniej. Ale jak trwa dłużej i koncepcja zmienia się w trakcie budowy, to zawsze pociąga dodatkowe koszty - stwierdził prezes Stoczni Wojennej.  

(j.)

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Kuba Kaługa