Olsztyn: Ktoś zostawił niemowlę w "oknie życia", w wózku 1,5-rocznego chłopca

Poniedziałek, 16 października 2017 (07:19)
Aktualizacja: Poniedziałek, 16 października 2017 (14:57)

Ktoś zostawił dwójkę dzieci w "oknie życia" w Olsztynie. To około dwumiesięczna dziewczynka i około półtoraroczny chłopiec - dzieci są prawdopodobnie rodzeństwem. Lekarz ocenił, że ich stan jest dobry. Są pod opieką Ośrodka Wsparcia i Opieki Nad Dzieckiem i Rodziną.

Około godziny 20:50 w Olsztynie przy ul. Wyszyńskiego w "oknie życia", które znajduje się na terenie kościoła, ktoś porzucił około dwumiesięczną dziewczynkę. Obok stał wózek dziecięcy, a w nim około 1,5-roczny chłopiec.

Proboszcz parafii, w której znajduje się "okno życia" powiedział nam, że dzieci wyglądały na zadbane. 

Mieliśmy nadzieję, że to kolejny fałszywy alarm - powiedział nam ks. Andrzej Pluta - Często uruchomiane są fałszywe alarmy w "oknie życia". Tym razem w oknie było dziecko - około dwumiesięczna dziewczynka. Po chwili usłyszałem jeszcze płacz dziecka. To drugie dziecko było przed oknem w wózeczku

Dzieci trafiły do olsztyńskiego Ośrodka Wsparcia i Opieki Nad Dzieckiem i Rodziną. Wcześniej w Szpitalu Dziecięcym zbadał je lekarz, który ocenił, że stan ich zdrowia jest dobry. Jak powiedziała nam dyrektor ośrodka Marianna Raubo, dzieci są pogodne. Przy przyjęciu nie było żadnych ani śladów otarć ani śladów przemocy - podkreśliła.

Policja przegląda monitoring miejski, by ustalić, kto wczoraj porzucił dzieci. Rzecznik warmińsko-mazurskiej policji podkom. Krzysztof Wasyńczuk podkreślił, że działania policji nie są skierowane przeciwko matce dzieci.

Nie chcemy naruszyć decyzji i godności tej osoby, w jakikolwiek sposób jej stygmatyzować, czy mówić o tym, że będziemy jej stawiali zarzuty. Chcemy natomiast wyjaśnić wszystkie okoliczności towarzyszące temu zdarzeniu, po to, żeby ustalić, czy dana osoba lub osoby podjęły tę decyzję same, czy np. nie były przez kogoś zmuszane - wyjaśnił.

Jak dodał, można wyobrazić sobie hipotetyczną sytuację, że ktoś za dwie godziny przyjdzie na komendę i powie, że zostały uprowadzone dzieci.

Dlatego chcemy wyjaśnić wszelkie okoliczności. Nie zamierzamy na tę chwilę nikomu stawiać zarzutów, bo "okno życia" jest po to, żeby takie sytuacje miały miejsce - mówił.

Zgodnie z założeniem "okna życia" mają umożliwić matkom, które nie mogą lub nie chcą opiekować się noworodkiem, anonimowe i bezpieczne pozostawienie swojego dziecka. Pozostawione tam dzieci przebywają zwykle w szpitalach do czasu załatwienia formalności, ponieważ zawiadamiany jest ośrodek adopcyjny i sąd, który - wydając decyzje administracyjne - zapewnia dziecku opiekę w rodzinie zastępczej, nadając mu również tożsamość - imię i nazwisko. Biologiczna matka ma sześć tygodni na zmianę decyzji, po upływie których jest uruchamiana procedura adopcyjna.

Gorąca Linia RMF FM jest do Waszej dyspozycji! Przez całą dobę czekamy na informacje od Was, zdjęcia i filmy.

Możecie dzwonić, wysyłać SMS-y lub MMS-y na numer 600 700 800, pisać na adres mailowy fakty@rmf.fm albo skorzystać z formularza WWW.


(j.)

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska