Okradli karetki pogotowia. Skradziony sprzęt jest jednak bezużyteczny

Poniedziałek, 5 sierpnia 2013 (15:54)

​Złodzieje ukradli dwa terminale systemu łączności z karetek pogotowia zaparkowanych w centrum Zabrza. Pojazdy, które obsługują chorych z tego miasta, zostały w ten sposób unieruchomione. Pogotowie natychmiast podstawiło tam zastępcze samochody.

Złodzieje wybili boczne szyby w karetkach i ukradli terminale nocą z niedzieli na poniedziałek. Samochody stały zaparkowane w ścisłym centrum miasta, na ul. Wyzwolenia obok zabrzańskiej stacji pogotowia ratunkowego.

Jak podkreślają przedstawiciele Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach, przypominające popularne tablety urządzenia są bezużyteczne poza karetkami. To drogi i specjalistyczny sprzęt, praktycznie nie do wykorzystania poza systemem ratownictwa medycznego.

Każdy terminal kosztował ponad 3 tys. zł. Zapewnia łączność między dyspozytornią pogotowia i karetkami. Ma m.in. moduł GPS i urządzenia łączności, które ułatwiają wyznaczanie trasy dojazdu do pacjenta i pokazują dyspozytorowi, gdzie aktualnie znajduje się pojazd i jaka droga pozostała mu do celu. Urządzenie może też monitorować np. włączanie sygnałów ostrzegawczych.

Skradzione terminale są wykonane specjalnie dla Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach, mają oprogramowanie dedykowane wyłącznie naszemu pogotowiu. Poza tym antena jest zamontowana osobno, a bez niej urządzenie nie jest zdatne do użytku. Te urządzenia muszą być wpasowane w system, aby działały - zaznaczył dyrektor pogotowia Artur Borowicz.

Podkreślił też, że pacjenci z Zabrza nie odczuwają skutków kradzieży. Zaraz po jej stwierdzeniu do zabrzańskiej stacji pogotowia podstawiono zastępcze karetki. Mają tam pozostać do czasu naprawy uszkodzonych samochodów. Zastępcze karetki mają sprawną łączność z dyspozytornią.

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

RMF24-PAP