Mieszkańcy Lubartowa na Lubelszczyźnie od rana głosują w referendum o odwołanie burmistrza. Zwołano je z powodu konfliktu między radnym a burmistrzem w sprawie latarni. Spór o to, kto ma płacić za oświetlenie, sprawił, że na większości osiedlowych ulic jest ciemno.

Z mieszkańcami Lubartowa rozmawiał Krzysztof Kot

Referendum odbędzie się z inicjatywy grupy mieszkańców. Jak powiedziała pełnomocnik komitetu referendalnego Bogumiła Lisek-Jublewska, burmistrz lekceważy głosy mieszkańców, a sposób, w jaki sprawuje władzę, prowadzi do konfliktów i kłótni.

Jej zdaniem warto odwołać burmistrza nawet na pół roku przed końcem kadencji, bo w tym czasie można jeszcze wiele zrobić i zapobiec wielu złym decyzjom.

Burmistrz Lubartowa Jerzy Zwoliński twierdzu, że zarzuty są nieprawdziwe, wyssane z palca i mają już wieloletnią tradycję. Jego zdaniem organizowanie referendum na kilka miesięcy przed końcem kadencji, to tak naprawdę forma kampanii wyborczej.

Mieszkańcy Lubartowa mogą oddać głos w niedzielnym referendum w 11 lokalach wyborczych, które będą otwarte w godzinach od 6 do 20. Do głosowania uprawnionych jest blisko 19 tys. osób. Aby referendum było ważne, w głosowaniu musi wziąć udział co najmniej 30 proc. wyborców.

Poprzednie referendum w Lubartowie w sprawie sprzedaży jednego z placów w mieście, które odbyło się 3 maja, jest nieważne z powodu zbyt niskiej frekwencji. Wyniosła ona 11,43 proc. Oba referenda to wydatek ok. 42 tys. zł z kasy miasta.

Referendum w Lubartowie to jedno z ostatnich w kraju przed wyborami samorządowymi. Kadencja samorządów kończy się 12 listopada 2010 r. Zgodnie przepisami wnioski mieszkańców o przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania władz samorządowych można było składać najpóźniej na osiem miesięcy przed końcem kadencji - czyli do 12 marca 2010 r.

Gdyby mieszkańcy Lubartowa w referendum odwołali burmistrza, to do końca kadencji samorządu jego funkcję będzie pełniła osoba powołana przez premiera.