Odnalazł niezwykle cenny dokument z XV wieku w... szufladzie komody pod telewizorem

Piątek, 27 lipca 2018 (14:38)

Historyk regionalista Krzysztof Laszkiewicz odnalazł zaginiony sto lat temu przywilej renowacyjny dla Łodzi, wydany w 1433 roku przez Władysława Jagiełłę. Bezcenny dokument tylko dziś do godz. 22 oglądać można w Muzeum Fabryki w łódzkiej Manufakturze.

Jest to dokument renowacyjny wydany dla Łodzi przez króla Władysława Jagiełłę w 1433 roku - odnawia on i rozszerza prawa miejskie dla Łodzi wydane dziesięć lat wcześniej, w 1423 roku. Znalazłem go w swoim domu, w szufladzie komody, pod telewizorem. Kiedy zorientowałem się, co to jest, emocje były niesamowite. Wiedziałem też, że czeka mnie długa droga, by potwierdzić autentyczność znaleziska - podkreślił Laszkiewicz podczas konferencji prasowej w piątek.

Skomplikowane perypetie związane z odnalezieniem średniowiecznego dokumentu jego obecny posiadacz opisał w książce. Przed mediami uchylił jedynie rąbka tajemnicy - cenny pergamin przez 500 lat znajdował się w archiwach diecezjalnych we Włocławku; sto lat temu zaginął, a odnalazł się całkiem niedawno wśród rodzinnych pamiątek.

Przez ostatnie 70 lat był przechowywany przez łódzką rodzinę, nieświadomą, jak cenny to dokument. Pismo było jednym z wielu papierów, jakie pozostały po nieżyjącym członku rodziny, który był księdzem - dodał historyk.

Przez pierwsze 8 miesięcy po odkryciu Laszkiewicz na własną rękę prowadził badania dotyczące autentyczności i historii dokumentu. O swoich ustaleniach poinformował władze Łodzi oraz Archiwum Państwowe w Łodzi. Wreszcie pismo trafiło w ręce mediewistki prof. Alicji Szymczak, która jako pierwsza potwierdziła jego oryginalność.

Jak wyjaśniła, dokument napisany jest bastardą - ten typ pisma znany był w kancelarii królewskiej od 1420 roku. Sprawdzeniu podlegał również sposób zapisu, m.in. czy rodzaj skrótów występujących w piśmie, jest typowy dla danego okresu historycznego.

Z cech zewnętrznych ważna jest ocena losów dokumentu, które są zwykle zapisane na jego odwrocie. To pismo było przeznaczone dla archiwum kapituły włocławskiej i - podobnie jak inne dokumenty - było rewizowane, tzn. co jakiś czas kontrolowano jego stan. Przywilej renowacyjny ma takie adnotacje pochodzące z różnych epok, m.in. z 1597 r. - a wiemy, że w tym czasie robiono kopiarz wszystkich dokumentów w archiwum włocławskim, potem są zapisy z 1728 r. i 1760 roku. W 1728 r. pisarz kapituły Franciszek Siennicki dokonywał nie tylko spisu tych dokumentów, ale także ich naprawy i prawdopodobnie z tego okresu pochodzi czerwona otoczka na pieczęci - dodała prof. Szymczak.

Wątpliwości ekspertki nie budziły również sznury, którymi wiązano pismo - ich kolor i surowiec, czyli czerwono-zielony jedwab, także świadczy o autentyczności zabytku.

Można jeszcze zrobić analizę materiału i atramentu, jednak według mojej wiedzy, jest to dokument, który powstał w kancelarii króla Władysława Jagiełły - podkreśliła.

Zdaniem dyrektora Archiwum Państwowego w Łodzi Piotra Zawilskiego dokument jest bezcenny i to w sensie dosłownym, ponieważ gdyby zaginął, żadna suma ubezpieczenia nie byłaby w stanie zrekompensować jego wartości.

Historyk regionalista Krzysztof Laszkiewicz odnalazł zaginiony sto lat temu przywilej renowacyjny dla Łodzi /RMF FM

Do końca sierpnia w Muzeum Fabryki w łódzkiej Manufakturze prezentowana będzie wystawa poświęcona dokumentom dotyczącym początków Łodzi. Tylko przez jeden dzień - piątek 27 lipca do godz. 22 - będzie można na niej oglądać oryginalny przywilej lokacyjny z 1433 roku.

Później zastąpimy go kopią fotograficzną. Pozostaną natomiast informacje na temat samego dokumentu oraz jego tłumaczenie. Wystawa to też opowieść o tym, dlaczego przenoszono miasta na prawie niemieckim i co to oznaczało - zaznaczyła kuratorka wystawy Anna Lisiewicz.

Zwiedzający dowiedzą się, że były cztery dokumenty dotyczące powstania Łodzi, sporządzone w latach 1414-33. Dwa z nich - pierwszy i ostatni - to dokumenty monarsze, pozostałe zostały podpisane przez biskupa włocławskiego. Do czasów współczesnych zachował się jedynie ostatni akt - ten, który właśnie odnaleziono. Na razie nie wiadomo, jakie będą jego dalsze losy - jak twierdzi Laszkiewicz, jego rodzina chciałaby, by dokument pozostał w Łodzi.

Wystawa w Muzeum Fabryki to jedno z wydarzeń obchodzonych od piątku 595. Urodzin Łodzi.

(mpw)

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska