Równo 20 lat temu, 9 czerwca 2006 roku, Sejm uchwalił ustawę powołującą Centralne Biuro Antykorupcyjne. Choć działalność CBA budzi uznanie, to przez lata nie brakowało też kontrowersji. Co dalej z agencją, którą obecna koalicja rządząca chce zlikwidować?
- CBA to specjalna służba państwowa powołana do walki z korupcją w Polsce, działająca od 2006 roku.
- Choć działalność CBA budzi uznanie, to przez lata nie brakowało też kontrowersji.
- Jaka przyszłość czeka Centralne Biuro Antykorupcyjne?
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Centralne Biuro Antykorupcyjne to specjalna służba państwowa powołana w 2006 roku, której głównym zadaniem jest zwalczanie korupcji w instytucjach publicznych oraz ochrona interesów ekonomicznych państwa. CBA działa na podstawie ustawy z 9 czerwca 2006 roku i podlega bezpośrednio premierowi.
CBA prowadzi działania operacyjne, analityczne oraz śledcze. Do jego kompetencji należy m.in. rozpoznawanie, zapobieganie i wykrywanie przestępstw korupcyjnych, a także prowadzenie postępowań przygotowawczych. Funkcjonariusze CBA mają szerokie uprawnienia, w tym możliwość stosowania kontroli operacyjnej, zatrzymań oraz przeszukań.
W ciągu kilkunastu lat działalności CBA przeprowadziło wiele spektakularnych akcji, które doprowadziły do ujawnienia korupcji na wysokich szczeblach administracji państwowej, samorządów czy spółek Skarbu Państwa. Jak przypomina Polska Agencja Prasowa, wśród najważniejszych akcji CBA, które miały swoje konsekwencje polityczne, można wymienić śledztwo z 2007 r. w sprawie domniemanej korupcji w resorcie rolnictwa, gdy jego szefem był Andrzej Lepper.
Sprawa ta, zwana aferą gruntową, doprowadziła w 2007 r. do rozpadu koalicji PiS-Samoobrona-LPR, po zdymisjonowaniu Andrzeja Leppera przez premiera Jarosława Kaczyńskiego, a w konsekwencji do przedterminowych wyborów, które wygrała Platforma Obywatelska i po których powstał pierwszy rząd Donalda Tuska.
Do najgłośniejszych spraw należą też m.in. tzw. afera hazardowa czy zatrzymania prominentnych polityków i urzędników, m.in. byłego ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej Sławomira Nowaka.
Jednocześnie CBA niejednokrotnie budziła kontrowersje; krytycy zarzucali agencji upolitycznienie i przekraczanie uprawnień. W mediach pojawiały się także doniesienia o nieprawidłowościach w prowadzonych śledztwach czy naruszaniu praw obywatelskich.
Co dalej z Centralnym Biurem Antykorupcyjnym? Nie wiadomo, choć obecna koalicja rządząca chce zlikwidować CBA, co zostało zapisane jeszcze w umowie koalicyjnej. Poczyniono nawet konkretne kroki w tej sprawie, bowiem w pierwszej połowie marca Sejm uchwalił ustawę likwidującą CBA.
Oprócz likwidacji, ustawa wyznacza też zasady ochrony antykorupcyjnej, którą można obejmować "przedsięwzięcia cechujące się zwiększonym ryzykiem wystąpienia korupcji lub działań godzących w interesy ekonomiczne państwa". Ustawa zakłada m.in., że za koordynację działań antykorupcyjnych ma odpowiadać premier (poprzez ministra koordynatora służb specjalnych), a odpowiedzialnymi bezpośrednio za realizację zadań są służby ochrony antykorupcyjnej: policja (Centralne Biuro Zwalczania Korupcji), Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Służba Kontrwywiadu Wojskowego.
Z uzasadnienia projektu rządowego wynikało, że w CBA jest ok. 1260 etatów funkcjonariuszy i 200 pracowników cywilnych. W razie wejścia w życie regulacji 935 etatów funkcjonariuszy i wszyscy pracownicy cywilni CBA zostaną przeniesieni do policji. Do nowego Centralnego Biura Zwalczania Korupcji ma trafić także ok. 300 funkcjonariuszy i pracowników cywilnych z innych jednostek policji. Mało tego - 180 funkcjonariuszy trafi do ABW, 145 do Krajowej Administracji Skarbowej, a część osób skorzysta z uprawnień emerytalnych nabytych w CBA.
Ustawa o likwidacji CBA nie znalazła jednak uznania prezydenta Karola Nawrockiego, który w połowie maja postanowił ją zawetować. To nic innego jak przenoszenie Polski do lat 90., gdzie za walizkę pieniędzy można było kupić wszystko: wpływy, polityka i mienie państwowe, bo nikt tego nie pilnował, nikt nie kontrolował - grzmiał w ostrym oświadczeniu.
Po zawetowaniu ustawy przez głowę państwa, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński opublikował oświadczenie, z którego wynika, że przygotowywana jest koncepcja modyfikacji ustawy o CBA, która ma m.in. wykluczyć możliwość politycznego sterowania tą służbą. Koalicja rządząca nie zamierza się zatem poddać.
Zdaniem Prawa i Sprawiedliwości, chęć likwidacji CBA to zemsta za działania funkcjonariuszy wobec polityków obecnego rządu. Politycy koalicji rządzącej przypominali, że szczególnie poważne wątpliwości wzbudziły przede wszystkim: sprawa wykorzystania przez CBA systemu Pegasus, m.in. inwigilowania Krzysztofa Brejzy i jego rodziny, ale też afera gruntowa z 2007 r. czy sprawa rzekomego zakupu nieruchomości w Kazimierzu Dolnym przez b. prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.


