Nowe fakty ws. nagrania z paralizatora, którym policjanci razili Igora Stachowiaka

Wtorek, 6 czerwca 2017 (17:07)
Aktualizacja: Wtorek, 6 czerwca 2017 (20:24)

Kilka dni po śmierci Igora Stachowiaka prokuratura we Wrocławiu udostępniła policjantom z Biura Kontroli Komendy Głównej Policji akta sprawy, w których znajdował się zabezpieczony procesowo zapis z paralizatora Taser X2 na płycie DVD - usłyszał w Prokuraturze Krajowej reporter RMF FM Grzegorz Kwolek. "Nie mieliśmy możliwości skopiowania nagrania, które znajdowało się na płycie DVD, zabezpieczonej procesowo jako dowód, do wyłącznej dyspozycji prokuratora" - stwierdził zaś w rozmowie z naszym dziennikarzem rzecznik Komendanta Głównego Policji Mariusz Ciarka.

Jak tłumaczył Ciarka, policjanci nie mogli obejrzeć zapisu, bo 19 maja 2016 roku, gdy po raz pierwszy uzyskali dostęp do prokuratorskich akt, płyta z nagraniem była zabezpieczona procesowo.

Tą płytką mógł dysponować tylko i wyłącznie prokurator, który prowadził postępowanie - podkreślił rzecznik.

Policjanci mieli później trzy razy pisemnie prosić o udostępnienie tego nagrania.

O taką zgodę prosiliśmy w maju, w czerwcu, w lipcu. (...) Funkcjonariusz prowadzący postępowanie dyscyplinarne zwracał się o wydanie nagrania, aby móc się z nim zapoznać - zapewnił Mariusz Ciarka.

Prokuratura Krajowa twierdzi natomiast, że były dwa pisma w sprawie zapisu.

Pierwsze (...) zostało złożone w Prokuraturze Regionalnej we Wrocławiu przez dyrektora Biura Kontroli Komendy Głównej Policji 18 maja 2016 roku. Zgoda została wydana i następnego dnia, 19 maja 2016 roku, kontrolerzy zapoznali się z aktami sprawy. W aktach sprawy znajdował się zapis z paralizatora Taser X2 - napisała w oświadczeniu przesłanym naszemu reporterowi rzecznik Prokuratury Krajowej Ewa Bialik.

Kolejne pismo podpisane przez Komendanta Miejskiego Policji we Wrocławiu wpłynęło do Prokuratury Okręgowej w Poznaniu 17 czerwca 2016 roku. Wówczas prokuratura nie dysponowała nagraniem z kamery w paralizatorze, ponieważ w tym czasie zajmował się nim biegły od fonoskopii. Policja została o tym poinformowana telefonicznie. Policja nie wystąpiła z wnioskiem o zapoznanie się z nagraniem odszumionym przez biegłego - podkreśliła Bialik.

Sprawa wróciła po roku

25-letni Igor Stachowiak został zatrzymany w połowie maja ubiegłego roku na wrocławskim rynku. Policja poszukiwała go za oszustwa.

Po przewiezieniu na komisariat funkcjonariusze użyli wobec Stachowiaka paralizatora - twierdzili, że był agresywny. Mężczyzna stracił przytomność i pomimo reanimacji zmarł.

Sprawa wróciła po wyemitowaniu przez TVN reportażu, w którym m.in. ujawniono zapis z kamery paralizatora, użytego wobec Stachowiaka kilkukrotnie.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Poznaniu. Śledczy nie wykluczają postawienia zarzutów znęcania się tym policjantom, którzy zatrzymali Igora Stachowiaka i używali wobec niego paralizatora na komisariacie.

W związku z wydarzeniami sprzed roku szef MSWiA odwołał komendanta dolnośląskiej policji, jego zastępcę ds. prewencji i komendanta miejskiego we Wrocławiu.

Nowy dolnośląski komendant policji nadinsp. Tomasz Trawiński informował pod koniec maja, że w związku ze śmiercią Igora Stachowiaka wszczęto administracyjną procedurę zwolnienia 5 funkcjonariuszy komendy miejskiej i komisariatu Wrocław-Stare Miasto oraz że postępowanie dyscyplinarne będzie miał policjant wyjaśniający tę sprawę i komendanci miejscy.

Igor Stachowiak zmarł w komisariacie. Reporter "Faktów" dotarł do nowych, drastycznych nagrań /TVN24/x-news

(e)

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Grzegorz Kwolek

RMF FM/PAP