Niezwykła historia psiej uciekinierki. Przebiegła ponad 600 km

Wtorek, 18 kwietnia 2017 (15:24)

Od kilku miesięcy widywana jest w Świnoujściu, ale nikomu nie udało się jej złapać. Suczka wywieziona z Białorusi do nowego właściciela do Niemiec prawdopodobnie próbuje wrócić do domu. Z Poczdamu przybiegła do Świnoujścia. Od ponad czterech miesięcy błąka się po mieście.

Czarno-beżowy pies po raz pierwszy w Świnoujściu zauważony został pod koniec grudnia. Jest bardzo nieufny i cały czas ucieka. Mimo wielu prób, nie udało się go schwytać pracownikom schroniska dla bezdomnych zwierząt.

Na zdjęciach na lokalnym portalu psa rozpoznała austriacka fundacja, która psa, a konkretnie suczkę o imieniu Lola" przywiozła do Niemiec aż z Białorusi. Lola miał trafić do nowego domu w Niemczech, dostała nową obrożę. Jednak gdy tylko nadarzyła się okazja, Lola przegryzła smycz i uciekła.

Pies przebiegł ponad 600 kilometrów. Mamy informację z miejsc, gdzie była widywana. Suczka najpierw biegła na wschód, w stronę polskiej granicy, potem zawróciła w stronę Poczdamu. Potem skierowała się na północ. Kilka dni błąkała się po niemieckiej części wyspy Uznam, aż w końcu trafiła do Świnoujścia - mówi Grzegorz Schmidt ze schroniska dla bezdomnych zwierząt w Świnoujściu.

Położone na wyspie miasto stało się dla zwierzęcia pułapką. Czworonóg jest widywany w okolicach basenu jachtowego, sprawia wrażenie, jakby chciał udać się na wschód. Być może instynkt każe Lolo wracać na Białoruś.

Teraz psa próbują schwytać zarówno Polacy, jak i Niemcy. Na Lolę czeka nowy dom w Berlinie. Pies tą propozycją nie wydaje się zainteresowany. Do Świnoujścia przyjechał nawet hycel z Hamburga. Miał uśpić psa zastrzykiem i złapać. Zwierzę jednak nie daje się podejść.

Do Świnoujścia przyjechała teraz kobieta, która psa adoptowała. Liczy na to, że może uda się ją schwytać. Lolę obserwować można jedynie z samochodu, na widok człowieka ucieka. Nie pomogło też zastawianie pułapek. Przynęty wabiły do tej pory jedynie lisy i koty.

Białoruski pies jest nieuchwytny. Na wolności radzi sobie nieźle. Według pracowników schroniska dla zwierząt, suczka nie ma problemu ze znajdowaniem pożywienia, bo nawet utyła. Codziennie rano odwiedza miejsca, gdzie dokarmiane są wolnożyjące koty i wyjada karmę z ich misek.

(mpw)

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Aneta Łuczkowska