Nietypowy protest przeciwko reformie edukacji. Dzieci grały i śpiewały na całą okolicę

Czwartek, 8 grudnia 2016 (14:35)

Na pół godziny lekcje przerwano, dzieci wzięły do rąk instrumenty, otworzyły okna, grały i śpiewały na całą okolicę. Przed budynkiem szkoły pikietowali rodzice. Tak wyglądał protest przeciwko reformie edukacji w proponowanej formie w szkołach artystycznych w Szczecinie.

Podczas gdy od 1 września mają zniknąć gimnazja, a podstawówki znów mają być 8-letnie, według koncepcji Ministerstwa Kultury - któremu podlega szkolnictwo artystyczne - chce zostawić wszystko po staremu. 6 lat szkoły podstawowej i kolejne 6 lat w liceum. Problem w tym, że tylko połowa absolwentów szkół muzycznych pierwszego stopnia kontynuuje naukę w liceum muzycznym. Reszta wybiera szkoły ogólnokształcące.

 Dla nas oznacza to, że te dzieci, które nie będą chciały kontynuować nauki w szkole muzycznej drugiego stopnia, po 6. klasie będą musiały szukać sobie miejsc w rejonowych podstawówkach na okres dwóch lat. Tego typu zmiany nie wpływają na nikogo dobrze, a zwłaszcza na dzieci tuż przed egzaminami do liceum - mówi Dominika Jackowski z rady rodziców.

To kolejny eksperyment na naszych dzieciach. Mój młodszy syn poszedł do szkoły w wieku 4,5 roku i chociaż radzi sobie świetnie, ciągle czuje się najmniejszy. Teraz kolejne zmiany, które dotkną starsze dziecko. Nasze dzieci są królikami doświadczalnymi - dodają kolejni rodzice. Ich zdaniem system nauczania w szkołach artystycznych inny niż w placówkach ogólnokształcących niekorzystnie odbije się też na samych placówkach.

Wielu rodziców zrezygnuje z posyłania dziecka do szkół muzycznych. Obawia się tego też dyrekcja szkoły. Podejrzewam, że skończy się to spadkiem naboru. Doskonale wiemy, jakie konsekwencje pociągnie za sobą to, że rodzic po 6. Klasie będzie musiał zabierać od nas dziecko - mówi Katarzyna Dziurdzikowska, dyrektor Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej I stopnia ze Szczecina.

Jak twierdzą rodzice, w sprawie zmian w reformie edukacji piszą zarówno do Ministerstwa Kultury, jak i do resortu edukacji. Na żaden ze swoich listów i e-maili nie dostali żadnej odpowiedzi.

(az)

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Aneta Łuczkowska