Nawet najlepszym rodzicom czasem kończy się cierpliwość. Co wtedy robić?

Środa, 29 grudnia 2021 (07:07)

Czas między świętami Bożego Narodzenia a sylwestrem często spędzamy w rodzinnym gronie. Niestety, nie zawsze wygląda to tak, jak w familijnych filmach albo w reklamach. Zamiast uśmiechów i świetnej zabawy czasem pojawia się zdenerwowanie i inne trudne emocje. Jak radzić sobie z nimi, gdy jesteśmy rodzicami? M.in. o tym z Joanną Jaskółką, mamą, blogerką i autorką książki "Bliżej. Rodzicielstwo bliskości dla tych, którym kończy się cierpliwość", rozmawiała reporterka RMF FM Magdalena Grajnert.

Staram się jasno mówić moim dzieciom o tym, co czuję - mówi w rozmowie z reporterką RMF FM Joanna Jaskółka. Kiedy jestem zdenerwowana, zawsze im tłumaczę, że powoli tracę cierpliwość, że chciałabym zrobić to i to, ale mi nie wychodzi. Moje dzieci doskonale wiedzą, że potrzebuję kilku minut na ochłonięcie i to się doskonale sprawdza - tłumaczy. 

Nawet najlepszym rodzicom czasami puszczają nerwy. Niekiedy podnoszą głos na dzieci i mają poczucie, że zrobili coś nie tak. Joanna Jaskółka przyznaje, że dostaje pytania od mam, które nakrzyczały na swoje pociechy i źle się z tym czują.

Po takim zdarzeniu trzeba usiąść z dzieckiem i wyjaśnić, skąd się te emocje wzięły - tłumaczy blogerka. Co wtedy czułaś, czego potrzebujesz w takich momentach? Dziecko uczy się w ten sposób swoich własnych emocji, potrafi lepiej je wyrazić i zrozumieć innych, którzy je okazują - wylicza. Dla małego człowieka to cenna nauka, która mu uświadamia, że sam ma prawo do emocji, również tych negatywnych. Bo każdy z nas ma lepsze i gorsze momenty.

Mój młodszy syn zaskoczył panie w przedszkolu, bo kiedy się zdenerwował, uciekł i się schował - opowiada Joanna Jaskółka. Tłumaczyłam paniom, że to jego sposób na poradzenie sobie z takimi emocjami, ja tak samo robię w domu. Syn potrzebował się wyciszyć i wiedział, że nie zrobi tego w grupie dzieci. To naprawdę jest dobry sposób, zresztą w przedszkolach mogłyby zafunkcjonować takie miejsca, np. namioty, w których dzieci mogłyby się chować i wyciszyć, jeśli tego potrzebują - dodaje.

"Pomaga wiedza i rozumienie intencji innych ludzi"

Rodzice, a szczególnie matki, są poddawane społecznej ocenie na każdym kroku. Od momentu wyboru sposobu karmienia, przez sposoby na wychowywanie malucha. Wystarczy wspomnieć obrazek, kiedy dziecko rzuca się na podłogę w sklepie w ramach protestu - od razu znajdą się osoby, które z zaciekawieniem będą obserwować rozwój sytuacji. A dokładnie to, w jaki sposób rodzic sobie poradzi. Jak sobie radzić z taką presją?

Na pewno pomaga wiedza, rozumienie mechanizmów, w jaki sposób działa ludzki mózg i rozumienie intencji innych ludzi - mówi Jaskółka w rozmowie z RMF FM. Często te uwagi wynikają z dobrych intencji, nie są złośliwe. Ja wiem, że kiedy jakaś babcia w sklepie mówi, że dziecko jest niegrzeczne: "ale jesteś niegrzeczny chłopczyku, bo płaczesz" - ona nie ma złych intencji, chce wytłumaczyć temu dziecku. Naiwnie myśli, że te słowa zadziałają, a więc dlaczego mam się na nią denerwować? - zauważa. Kiedy zrozumiemy, że dobrze wychowujemy dziecko, komentarzy nie będziemy odbierać jako ataku czy osobistego przytyku.

Wątpliwości związane z nauką zdalną

Rodzicielskim wyzwaniem, nie tylko organizacyjnym, jest nauka zdalna. Joanna Jaskółka przyznaje, że zwracają się do niej rodzice z wątpliwościami związanymi z tym tematem.

Chodzi przede wszystkim o obawę, że poziom wykształcenia dzieci nie będzie dobry - przyznaje blogerka. Moje dzieci bardzo lubią naukę zdalną i bardziej im odpowiada niż chodzenie do szkoły. Kiedy ten okres nauki zdalnej był bardzo długi, tęsknili za szkołą i kolegami, ale tę ostatnią informację, że będzie nauka zdalna przed świętami i po świętach, mój syn przyjął bardzo radośnie - podsumowuje. 

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Maciej Nycz

Magdalena Grajnert