Największe wyborcze niespodzianki

Wtorek, 27 września 2005 (13:36)

Premier prawdopodobnie inny niż przewidywano; frekwencja niższa; sondażowe przewidywania, gdzie i jaka partia wygra, też na nic. Wybory parlamentarne przyniosły kilka niespodzianek.

Jan Rokita, typowany na szefa rządu z grodu Kraka, został zdeklasowany przez Zbigniewa Ziobro z PiS. Ten ostatni uzyskał 120 tysięcy głosów, Rokita tylko 72 tysiące. Dostał się co prawda do Sejmu, może jednak mówić o rozczarowaniu.

Kolejne zaskoczenie to wyniki z Warszawy, niepodzielnie rządzonej przez PiS. Okazało się, że wybory w stolicy wygrała PO. Wyprzedziła PiS o prawie 3 procent. Zaskakuje również wygrana PO na Śląsku – przecież Platforma opowiadała się przeciwko emerytalnym przywilejom górników.

Wielu posłów IV kadencji nie wróci już do Sejmu, chociażby Krzysztof Janik z SLD. Dla kogo jeszcze ten budynek będzie już tylko wspomnieniem z przeszłości? Posłuchaj relacji Krzysztofa Zasady, który przechadzał się opustoszałymi korytarzami na Wiejskiej:

Na koniec niespodzianka, która daje wiele do myślenia – telewizyjna transmisja finału mistrzostw Europy z udziałem polskich siatkarek pobiła na głowę wieczory wyborcze w telewizji publicznej i komercyjnej.

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Internet RMF