Meksykanin na wolności, dwaj kibice w areszcie. We wtorek mają usłyszeć zarzuty

Poniedziałek, 19 sierpnia 2013 (20:14)

Prawdopodobnie we wtorek zostaną postawione zarzuty uczestnikom bójki na gdyńskiej plaży. Dwaj zatrzymani szalikowcy Ruchu Chorzów wciąż są w areszcie. Na wolność wypuszczono zatrzymanego po szamotaninie Meksykanina.

W niedzielnej bójce na plaży Gdynia-Śródmieście mogło uczestniczyć nawet 100 osób. Byli to kibice Ruchu Chorzów, którzy przyjechali na mecz z Arką Gdynia i marynarze z Meksyku. Rannych w szamotaninie zostało pięć osób: dwóch Polaków i trzech Meksykanów. Zatrzymano zaś dwóch kibiców i jednego marynarza.

Prezydent Gdyni Wojciech Szczurek stanął po stronie obcokrajowców. Według niego, to oni byli ofiarami niedzielnej bójki. Bazując na wiedzy procesowej mogę powiedzieć, że stan wiedzy policji teraz kwalifikuje do tego, by nadać właśnie taki status marynarzom z "Cuauhtemoc" - stwierdził.

Dużo ostrożniej do sprawy podchodzą mieszkańcy miasta. Myślę, że trochę jest za wcześnie, by to oceniać, bo obie strony podają zupełnie odwrotne wersje wydarzeń - mówi jeden z rozmówców RMF FM. Nie ma co pospiesznie wydawać wyroków w tej sprawie - dodaje inny. 

Według niektórych świadków to marynarze mieli zaczepiać kobiety na plaży i prowokować kibiców Ruchu. Ich agresywne zachowania widać również na nagraniach kamer monitoringu.

Bójka na plaży. Nagranie z monitoringu miejskiego

Szef MSW czeka na raport w sprawie

Do sprawy niedzielnej bójki odniósł się także minister spraw zagranicznych. Bartłomiej Sienkiewicz zaznaczył jednak, że nie ma pełnej wiedzy, kto zaczął szamotaninę. Dodał, że czeka na raport w tej sprawie. Sam początek bójki i okoliczności są, prawdę mówiąc, bez znaczenia, wobec faktu, że od rana dochodziło do incydentów na plaży z udziałem kibiców Ruchu Chorzów - zaznaczył minister.

Dodał także, iż domaga się wyjaśnień od policji: jak się to stało, że grupa 450 pseudokibiców Ruchu Chorzów znalazła się na gdyńskiej plaży wśród 2 tysięcy wypoczywających osób. Mamy do czynienia z problemem bandytyzmu, który nazywa siebie kibicami, a w gruncie rzeczy zaczyna oddziaływać coraz silniej na porządek powszechny - stwierdził.

Apelują o przesyłanie amatorskich filmów

Biuro prasowe pomorskiej policji zaapelowało tymczasem do naocznych świadków zdarzenia o kontakt z Komendą Miejską Policji w Gdyni przy ul. Portowej 15 osobiście lub telefonicznie pod nr telefonu 58-66-21-222 lub 997. Policja prosi także o nadesłanie prywatnych filmów dokumentujących zachowanie osób biorących udział w zdarzeniu na adres: rzecznikgdynia@pomorska.policja.gov.pl. Policja gwarantuje świadkom anonimowość.

(mal)

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Paweł Balinowski