Lubelskie Podzamcze: Kontrowersyjne plany rewitalizacji, czy śmiała wizja?

Niedziela, 26 października 2014 (22:40)

Gorąca dyskusja w lubelskim Trybunale Koronnym - kilkadziesiąt osób dyskutowało o planie przebudowy.

Jest, nazwijmy to delikatnie, "mało reprezentacyjnie". Stare targowisko, rozsypujący się dworzec PKS nie licują z widokiem chociażby zabytkowej archikatedry prawosławnej, czy po drugiej stronie ulicy Zamkiem i starym miastem. To w opinii chyba większości powód do wstydu.

Pomysł jest śmiały. Największą zmianą jest obniżenie odcinka al. Tysiąclecia i przykrycie go płytą umożliwiającą przedostanie się od pl. Zamkowego na tereny Podzamcza bez przechodzenia przez jezdnię - coś w rodzaju tunelu.

Tu pojawiają się kontrowersje. Jezdnię - obecnie jedną z najbardziej obciążonych w Lublinie pod względem ruchu Aleję Tysiąclecia - trzeba będzie obniżyć, więc na jakiś czas zamknąć. Jak to zrobić i nie sparaliżować miasta? - mało kto sobie to wyobraża. Nawet po oddaniu do użytku obwodnicy Lublina na kierunku GRANICA - WARSZAWA ruch spadnie najwyżej o 30-40 procent. Nawet w weekend zamknięcie jednego pasa powoduje korki. Wiele osób z tego powodu mówi wręcz o nierealności.

Druga sprawa to pieniądze. Jest wiele pilnych przebudów chociażby skrzyżowanie Solidarności, Ducha, Sikorskiego czy usprawnienie ruchu na linii Sowińskiego - Filaretów, gdzie od dziesięcioleci mówi się o budowie tunelu czy estakady, a wciąż nie ma na to pieniędzy.

Kupcy protestują

Co zrobić z bazarem istniejącym od kilkudziesięciu lat. Pomysł jest jeden - zlikwidować, a w zasadzie schować do nowej hali, która powstanie kilkaset metrów dalej. Problem w tym, że mieliby ją wybudować sami kupcy na miejskich terenach w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego - taki jest jeden z pomysłów. Potem musieliby oczywiście płacić za czynsz znacznie wyższe stawki, niż obecnie za stragany. O ile ze względów estetycznych targowiska należałoby się jak najszybciej i bez żalu pozbyć, o tyle... to miejsca pracy i utrzymanie na kilku tysięcy osób. Problem społeczny ogromny.

Dworzec PKS - tylko przesiadkowy. Obecny miałby zostać zlikwidowany i przeniesiony poza centrum naprzeciwko dworca PKP. Miasto chce tam wybudować dworzec municypalny- łączący wszystkie środki transportu dostępne w ramach aglomeracji lubelskiej. Co zresztą jest pomysłem chyba najmniej kontrowersyjnym. Obecnie z dworca PKS na Podzamczu, żeby dostać się na pociąg trzeba przejechać spory odcinek komunikacją miejską. Na Podzamczu pozostałby jedynie mały dworzec przesiadkowy.

7 listopada - tego dnia można zgłaszać swoje uwagi dotyczące projektu.

(j.)

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Krzysztof Kot