Łódź: Ośrodkowi preadopcyjnemu "Tuli Luli" grozi zamknięcie

Piątek, 5 maja 2017 (22:20)

Niemowlęta porzucone przez rodziców przestały być kierowane do Interwencyjnego Ośrodka Preadopcyjnego „Tuli luli” w Łodzi - placówce grozi zamknięcie. Najwięcej takich dzieci było z Łodzi, ale teraz miasto woli umieszczać maluchy w łódzkim Domu Dziecka dla Małych Dzieci.

To jest niezgodne z przepisami prawa - mówi dyrektor ośrodka "Tuli luli" - Jolanta Kałużna. Dzieci trafiają do domów dziecka, a zgodnie z ustawą nie powinny tam trafiać maluchy do 7. roku życia. Nie jest to problem tylko Łodzi, natomiast Łódź jest podawana jako przykład jeden z najgorszych. W województwie łódzkim jest rocznie około 85 dzieci, które są pozostawione w szpitalach. Nie ukrywajmy, że najwięcej takich dzieci rodzi się w Łodzi i to jest skala około 50-60 noworodków rocznie. 

Porzucanych niemowląt najwięcej jest w Łodzi, bo kobiety przyjeżdżają do dużego miasta, aby urodzić i oddać dziecko. W małych, powiatowych miejscowościach w Łódzkiem mogłyby narazić się na wytykanie palcami, gdyby urodziły w miejscowym szpitalu, a potem wróciły bez dziecka do domu.

Na opiekę nad porzuconymi dziećmi mamy 300 tys. złotych i w tej sumie musimy się zmieścić - tłumaczy wiceprezydent Łodzi Tomasz Trela. Ośrodek przy ulicy Drużynowej jest nasz, miejski i w ramach posiadanych środków możemy kierować tam dzieci, czyli płacić za te dzieci. Utrzymanie takiego dziecka przy ulicy Drużynowej w naszym ośrodku to 5.500 złotych miesięcznie, a w ośrodku "Tuli luli" - 8.500 złotych. Na to też trzeba zwrócić uwagę. Wiceprezydent dodaje, że jeśli dzieci przyjmowane byłyby nielegalnie do miejskiej placówki, to ośrodek nie mógłby działać, a nadal funkcjonuje.

Interwencyjny Ośrodek Preadopcyjny "Tuli luli" w Łodzi przyjmował pierwsze, porzucone dzieci w październiku 2016 roku. Jego powstanie zostało sfinansowane przez samorząd województwa łódzkiego, bo ma służyć dzieciom z całego regionu, a może przyjmować niemowlęta również z innych części kraju. "Tuli luli" jest jedynym w Łódzkiem i jednym z trzech tego typu ośrodków w Polsce. Porzucone dzieci czekają na adopcję w tym miejscu zwykle około 3-4 miesięcy. W domach dziecka ten okres jest dłuższy.

(mal)

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Agnieszka Wyderka