Szefowie małych szpitali pytają, jak - po wprowadzeniu ograniczeń - zmieni się długość kolejek do lekarzy. Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych proponuje, by najpierw złagodzić problem braku kadr medycznych. Przede wszystkim internistów, chirurgów, pediatrów i ortopedów.
„Kierunek zmian zmierzający do uporządkowania systemu wynagrodzeń i czasu pracy lekarzy jest zrozumiały, jednak jego powodzenie będzie zależało od właściwego sposobu wdrożenia oraz zapewnienia odpowiedniego finansowania. Na dzień dzisiejszy w wycenie wielu procedur, które są wykonywane w szpitalach powiatowych nie jest uwzględniona stawka 240 złotych za godzinę pracy lekarza. Zauważamy też, że w szpitalach, gdzie stawki są niższe niż proponowany górny limit, zauważamy roszczenia lekarzy zmierzające do podniesienia aktualnej stawki do 240 zł za godzinę. Z perspektywy szpitali powiatowych największym zagrożeniem jest wprowadzenie ograniczeń bez wcześniejszego rozwiązania problemu niedoboru kadr medycznych. Niedobór ten dotyczy przede wszystkim internistów, chirurgów, pediatrów, ortopedów, czyli najbardziej podstawowych i potrzebnych specjalistów dla mieszkańców powiatów” - czytamy w odpowiedzi, jaką nasz dziennikarz otrzymał od Piotra Pikula z zarządu Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych.
„Jeżeli limity wynagrodzeń i czasu pracy zostaną wprowadzone rewolucyjnie, a nie ewolucyjnie, może dojść do znacznego ograniczenia dostępności lekarzy w mniejszych szpitalach, trudności z zabezpieczeniem dyżurów oraz konieczności zawieszania lub likwidacji części oddziałów i poradni specjalistycznych. W efekcie wydłużą się kolejki i nastąpi duże ograniczenie w dostępności do świadczeń” - ostrzegają szefowie lecznic.
"To nie limity są wyzwaniem”
Przedstawiciele związku dyrektorów szpitali podkreślają, że nie nowe limity będą największym wyzwaniem w ramach planowanej reformy. Najtrudniejsze będzie zapewnienie, aby po ich wprowadzeniu system nadal działał, a pacjenci nie mieli ograniczonego dostępu do leczenia. Wprowadzenie wymogu czasu pracy lekarzy wymaga zwiększenia liczby specjalistów i ich kompetencji, a przede wszystkim zagwarantowania dodatkowych środków finansowych. Bez tego reforma pozostanie jedynie zmianą przepisów, która pogłębi problemy kadrowe. W Polsce mamy 86 specjalizacji, co powoduje znaczne rozdrobnienie kompetencji lekarzy. Od wielu lat nasz związek apeluje o zmniejszenie ich liczby do 35-40 - podkreślają w rozmowie z naszym reporterem dyrektorzy placówek.
Konieczne jest również przygotowanie zmian organizacyjnych, które umożliwią szpitalom dostosowanie harmonogramów pracy, utrzymanie ciągłości udzielania świadczeń oraz zachowanie bezpieczeństwa pacjentów. Dlatego reforma powinna być wdrażana etapowo i rozłożona na kilka lat, po przeprowadzeniu corocznej rzetelnej analizy jej skutków dla poszczególnych typów szpitali, zwłaszcza powiatowych - dodają.
Przedstawiciele powiatów i szpitali powiatowych proponują, by reformę wdrażać etapowo i rozłożyć ją na kilka lat. Ministerstwo Zdrowia chce, by główne zmiany weszły w życie od stycznia. Nowe przepisy po wakacjach mają trafić do Sejmu.