"Kup pan chryzantemę"

Sobota, 31 października 2020 (17:48)

Mijający tydzień pokazał różne oblicza naszego społeczeństwa. Z jednej strony, głębokie podzielenie: między uczestnikami protestów organizowanych przez Ogólnopolski Strajk Kobiet a rządzącymi, między demonstrującymi kobietami a nazywającymi siebie obrońcami Kościoła, między rolnikami blokującymi, także w ramach protestu, ronda w Warszawie a stołecznymi kierowcami... Lista tych podziałów jest długa. Zamknięcie cmentarzy po raz kolejny pokazało, że potrafimy sprawnie i szybko okazać sobie wsparcie.

Nieważne, które chryzantemy kupimy. Ważne, żeby je kupić i obdarować nimi bliskich: siostrę, rodziców. Chodzi o gest solidarności z osobami, które tego potrzebują, bo nagle, niespodziewanie ich praca i wysiłek poszły na marne - słyszę przygotowując materiały dla Faktów RMF FM od osób, które kupują znicze i wiązanki kwiatów w centrum Warszawy, wzdłuż ulicy Marszałkowskiej. To jeden z kilku punktów w stolicy, gdzie powstały takie stoiska, najczęściej wiele kilometrów od warszawskich nekropolii. Do takiej formy pomocy handlowcom zachęcamy dziś w Faktach RMF FM.

Mieszkańcy szybsi niż rząd

Rząd zapowiada, że w poniedziałek ma pojawić się konkretna oferta dotycząca kupna roślin, które nie zostały sprzedane przez zamknięcie sprzedaży. To będą oferty od regionalnych oddziałów dwóch instytucji - Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa oraz Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. Budżet, o jakim poinformowało Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii, to 180 milionów złotych. Spontaniczne wsparcie od mieszkańców polskich miast pojawiło się zdecydowanie szybciej niż szczegóły rządowej pomocy.

Dzieje się to w momencie, który daje do myślenia. W mijającym tygodniu w czasie pracy reporterskiej kilkakrotnie słyszałem opinie typu: Wiosną było wiele akcji pomocy dla innych. Zamawiaj jedzenie z restauracji na wynos. Zapłać fryzjerowi i skorzystaj z jego usług później. Kup bilet na wycieczkę w przyszłym roku. A teraz? Jesienna fala epidemii i nic - takie głosy pojawiały się. Zamknięcie cmentarzy, które - pomimo poważnych ostrzeżeń od ekspertów, w tym lekarzy i epidemiologów, było jednak zaskoczeniem - odsłoniło znów oddolne inicjatywy, które mają pomóc tym, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji.

Sprzedający znicze i kwiaty przyznają dziś, w sobotę 31 października, że popołudniu ich nastroje są lepsze niż jeszcze przed południem. Spontaniczna pomoc dała nadzieję na nadrobienie choć części strat

Pozostaje mieć nadzieję, że sytuacja epidemiczna w nowym tygodniu nie spowoduje konieczności podania kolejnej zaskakującej informacji uderzającej w kolejną - po siłowniach, basenach, restauracjach i teraz sprzedających znicze i kwiaty na cmentarzach - gałąź gospodarki, która wymagałby nagłej, spontanicznej pomocy.

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Michał Dobrołowicz